Zaufaj mi, jestem kłamcą – Ryan Holiday – recenzja

Jak sprzedawać więcej książek? Co czyni z książki bestseller? Dlaczego po słabe książki sięga więcej czytelników niż po dzieła wybitne? Gdybym nie szukał odpowiedzi na tego rodzaju pytania, prawdopodobnie nie zainteresowałbym się postacią Ryana Holidaya [1], a tym bardziej jego książką “Zaufaj mi, jestem kłamcą” [2]. Stało się jednak inaczej. Przeczytałem ją z dużym zainteresowaniem, ale moje odczucia są co najmniej mieszane.

Holiday nazywa siebie  – po części z nieskrywaną dumą, po części ze wstydem  – ekspertem od manipulowania mediami. W zasadzie większość jego książki zajmują opisy oszustw, jakich dopuszczał się autor (lub jego koledzy po fachu), by osiągnąć zamierzony cel: sprzedać więcej produktów, zwiększyć klikalność konkretnych stron internetowych lub dotrzeć ze sfałszowanym przekazem do mainstreamowych mediów. A jeszcze lepiej, jeśli owe trzy cele udawało się zintegrować w ramach jednej akcji marketingowej.

Jednym z najbardziej znanych wyczynów Holidaya było podszywanie się za różnych ekspertów w serwisie HARO (Help A Reporter Out) [3], który służy jako pomost pomiędzy marketerami i PR-owcami a mainstreamowymi dziennikarzami. W efekcie publicyści z tak szanowanych i znanych mediów jak The New York Times, MSNBC, ABC News czy CBS połknęli haczyk i opublikowali artykuły [4] bazujące na zmanipulowanych informacjach. Po ujawnieniu oszustwa, redakcje zamieściły sprostowania [5], ale niesmak pozostał.

zaufaj
Źródło: Wydawnictwo OnePress

Problem z tą książką polega na tym, że cokolwiek napisałby Holiday, to ciężko będzie mu zaufać i uwierzyć w jego zacne intencje. Niby obiecuje w ostatnim rozdziale, że już więcej nie będzie manipulował mediami, bo to przynosi więcej szkody niż pożytku, ale z drugiej strony, mamy przecież do czynienia z produktem, który Holiday chciał sprzedać w jak największej ilości. Zasadnym jest więc pytanie: dlaczego Holiday miałby rezygnować ze swoich najlepszych, tajnych i oszukańczych metod, które sprawdzały się podczas promowania publikacji Roberta Greene’a [6] i Maxa Tuckera [7], w sytuacji, gdy wydaje własną książkę?

Niestety, wszystko wskazuje na to, że tego typu obawa ma solidne podstawy. Holidayowi wytknięto bowiem, że podczas promowania “Zaufaj mi, jestem kłamcą”, nadal stosował swoje marketingowe sztuczki, a wiele z nie tylko jego wypowiedzi i działań, ale też ze strony jego wydawcy, było mocno dwuznacznych i co najmniej niejasnych. [8]

Wracając do meritum: książka odsłania kulisy amerykańskiej blogosfery. A w zasadzie całej machiny, jaka stoi za mediami elektronicznymi. Holiday podkreśla, że “im większy nacisk na świeżość informacji jest kładziony w medium (blog, w dalszej kolejności gazeta, po niej czasopismo), tym częściej pracujący tam dziennikarz będzie czerpał z mało wiarygodnych źródeł online, takich jak serwisy społecznościowe.” [9] To po części tłumaczy, dlaczego o manipulacje w dzisiejszych czasach tak łatwo.

Jednak sednem do zrozumienia tej medialnej machiny rozpowszechniania manipulacji jest, zdaniem Holidaya, idea klikalności. Zarówno blogerzy, jak i największe media prasowe, są w stanie zrobić niemal wszystko, by zwiększyć ilość odsłon, co bezpośrednio przekłada się na przychody z tytułu wyświetlanych reklam. Nic odkrywczego, może poza jedną kwestią. Poraża skala nierzetelności i podatności na manipulacje wśród twórców newsów i innych treści internetowych. Mniej lub bardziej świadomie media, blogerzy i marketerzy powielają w nieskończoność informacje, które są zmanipulowane w jednym konkretnym celu: dotrzeć z informacją do jak najszerszego kręgu odbiorców. Za wszelką cenę.

Holiday przyznaje się chociażby do przekupywania blogerów, komunikowania się z głównymi mediami z fałszywych kont i podszywanie się pod ekspertów ze zmienioną tożsamością, a także do preparowania informacji, które stają się potem pożywką dla nieświadomych zasadzki dziennikarzy z głównych mediów. Czego odpryski widać czasem także w Polsce. Ale na szczęście tylko odpryski. Bo polską blogosferę od amerykańskiej dzieli przepaść. Inny rynek, inne budżety reklamowe, inny zasięg. A co za tym idzie, mniejsza podatność na manipulacje. Dlatego też książkę Holidaya należy traktować przede wszystkim jako ostrzeżenie przed potencjalnymi zagrożeniami, jakie niesie ze sobą coraz silniejszy trend postrzegania internetu jako głównego źródła informacji.

Casus Ryana Holidaya wydaje się być jednak zjawiskiem niepokojącym z jednego ważnego powodu: po lekturze jego książki można przecież zadać sobie pytanie, ilu takich Ryanów manipuluje blogerami i dziennikarzami, puszczając w obieg sfałszowane informacje, po to tylko, by z czasem podchwyciły je mainstreamowe media, nieświadomie realizując pierwotne założenia manipulatorów treści? Smutna  prawda jest taka, że tego nie dowiemy się nigdy. Pozostaje nam więc być wyczulonym na mało wiarygodne informacje. Gorzej, jeśli popełniamy błąd autorytetu i zaczynamy wierzyć bez zastanowienia w to, co przekazują nam dziennikarze i publicyści.

[1] http://en.wikipedia.org/wiki/Ryan_Holiday
[2] “Zaufaj mi, jestem kłamcą”, Ryan Holiday, OnePress, 2014
[3] http://www.helpareporter.com/
[4] http://www.forbes.com/sites/davidthier/2012/07/18/how-this-guy-lied-his-way-into-msnbc-abc-news-the-new-york-times-and-more/
[5] http://www.poynter.org/news/mediawire/181626/ny-times-cbs-others-fix-stories-that-featured-fake-expert-ryan-holiday/
[6] http://en.wikipedia.org/wiki/Robert_Greene_%28American_author%29
[7] http://en.wikipedia.org/wiki/Tucker_Max
[8] http://www.poynter.org/news/mediawire/181742/telling-the-truth-about-media-manipulator-ryan-holiday/
[9] “Zaufaj mi, jestem kłamcą”, Ryan Holiday, OnePress, 2014, str. 31

Dziękuję redakcji wydawnictwa Onepress za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

2 thoughts on “Zaufaj mi, jestem kłamcą – Ryan Holiday – recenzja

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


7 + = 13

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>