Tag Archives: ryzyko inwestycyjne

MBA w dziesięć dni – Steven Silbiger – recenzja

Pomysł na książkę – znakomity, realizacja – bez zarzutu, ale założenia – nierealistyczne. Jak łatwo można się domyślić, cały koncept rozbija się o tytułowe “dziesięć dni”. Trzeba przyznać, że marketingowo zostało to rozegrane świetnie, w końcu tytuł jest chwytliwy i przyciągający uwagę. W końcu któż by nie chciał, i to niemal za darmo, w porównaniu do kosztu studiów MBA, w szybkim czasie posiąść całą niezbędną wiedzę w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem? Jednak w praktyce zapoznanie się w tak krótkim czasie z programem realizowanym zwykle w dwa lata jest po prostu niewykonalne. Co więcej, to tylko książka, to tylko tekst. A przecież studia MBA cenione są głównie za możliwość nawiązania kontaktów biznesowych, które procentują potem przez cały okres kariery zawodowej.

Wracając do zawartości. Jest tu dosłownie wszystko, co jest niezbędne do prowadzenia biznesu. Każdy z dziewięciu głównych tematów, czyli marketing, etyka, rachunkowość, nauka o organizacji, analiza ilościowa, finanse, zarządzanie operacyjne, ekonomia i strategia, zostały dokładnie omówione i przeanalizowane. Ale poza samą treścią ta 500-stronicowa cegła ma jeszcze jedną wielką zaletę. Otóż pokazuje ona ogrom wiedzy, która jest wymagana na różnych etapach prowadzenia firmy. A im większa firma, tym szerszy zakres wiedzy jest wręcz niezbędny.

mba-10-dni_2571
Źródło: Wydawnictwo MT Biznes

Ale rzeczywistość wygląda zgoła inaczej niż sugeruje zawartość i układ książki. W praktyce wiedzę o prowadzeniu biznesu zdobywa się stopniowo, zazwyczaj na zasadzie prób i błędów, dlatego założenie, że w kilkanaście, czy nawet w kilkadziesiąt dni, można ogarnąć wszystkie aspekty biznesu, jest mało realistyczne. Co równie ważne, nie znam żadnego przedsiębiorcy, który miałby w małym malcu całą wiedzę opisaną w tej książce. Bo jeden człowiek może, i najczęściej powinien, zostać specjalistą w wąskiej dziedzinie, a szef czy dyrektor tylko koordynuje całym przedsięwzięciem. Dlatego im większa firma, tym bardziej upodabnia się ona do korporacji, gdzie każdy z kluczowych pracowników odpowiada za konkretny dział.

I jeszcze jeden zarzut wobec autora. Brakuje studiów przypadku, czyli tego, z czego najbardziej słyną studia MBA. W efekcie w książce upchnięto tak dużo teorii, że z każdą kolejną stroną staje się ona coraz bardziej monotonna. I to mimo wartościowych treści, co do których nie ma jak się przyczepić. Zastanawiam się też, do kogo właściwie jest skierowana ta lektura. Dla czytelników, których nie stać na studia MBA? Być może, ale gwarantuję, że zapoznanie się z tą książką ma tyle wspólnego z rzeczywistą nauką w ramach stacjonarnego MBA co zapoznanie się z instrukcją obsługi smartfona, gdy takowego nawet nie posiadamy. W sumie będziemy wiedzieli, jak go obsługiwać, ale skoro go nie posiadamy, nie mamy jak tej wiedzy przetestować. Zważywszy na ten ostatni argument, “MBA w dziesięć dni” wygląda mi raczej na powtórkę z materiału dla absolwentów tego rodzaju studiów, ewentualnie dla kadry menedżerskiej, która nie ma czasu na dalsze studiowanie. W każdym razie doświadczony menedżer nie znajdzie tu nic nowego, a początkujący może dostać rozdwojenia jaźni, jeśli chciałby opanować zawarty tu materiał w 10 dni.

Najważniejsze na koniec: książka sprzedała się w niemal półmilionowym nakładzie na całym świecie. A o to przecież chodzi wydawcom. Jest więc sukces, są czytelnicy, więc o co chodzi? Jak dla mnie to kolejne, dosyć suche kompendium wiedzy, z którego użytek niewielki, jeśli nie zastosujemy tej wiedzy w praktyce. A to byłoby możliwe tylko w dużej firmie lub w korporacji. Jednak specjaliści tam pracujący zazwyczaj posiadają już wysokie kwalifikacje, odpowiednie wykształcenie kierunkowe i dyplom którejś uczelni MBA. Pozostają więc dwa pytania bez odpowiedzi: do kogo adresowana jest ta książka, i czemu tak wielu czytelników ją kupiło? Czyżby uwierzyli w tytuł, będący ziszczeniem najskrytszych marzeń każdego copyrightera?

 

Autor: Steven A. Silbiger
Tytuł: MBA w dziesięć dni
Oficjalna strona wydania polskiego:
http://www.mtbiznes.pl/b1489-mba-w-dziesiec-dni.htm
Wydawnictwo:  MT Biznes
Rok wydania:  2014
Ilość stron:  502
ISBN: 978-83-7746-985-9

Dziękuję redakcji Wydawnictwa MT Biznes za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 

Najważniejsza rzecz – Howard Marks – recenzja

Skoro Warren Buffet, inwestor o największych sukcesach i miliardowych zyskach, zachwala książkę innego autora, to wobec tego powinniśmy się spodziewać lektury nie tylko wybitnej, ale przede wszystkim zgodnej z wyznawaną przez niego samego filozofią. Intuicja czytelnicza tym razem mnie nie zawiodła, a książka faktycznie okazała się fascynującym wprowadzeniem w filozofię inwestycyjną najwyższej próby. “Najważniejsza rzecz” to pozycja obowiązkowa dla każdego, kto zajmuje się inwestowaniem w jakiejkolwiek formie, lub dopiero przymierza się do zakupu pierwszej akcji lub jednostki funduszu inwestycyjnego.

Punktem wyjścia do rozważań autora jest stwierdzenie, że udane inwestowanie to nic innego jak “radzenie sobie lepiej niż rynek i inni inwestorzy“[1]. A droga do tak postawionego celu może być dwojaka: albo będziemy liczyli na szczęście, albo będziemy mieć lepszy osąd niż pozostali uczestnicy rynku. Oczywiście, że szczęście może nam od czasu do czasu pomagać, ale autor przypomina, że nie da się na nim zbudować żadnej sensownej strategii. Zostaje nam więc tylko dobry osąd, i to właśnie o nim jest w zasadzie cała książka. Raz nazywany jest on zwyczajnie spostrzegawczym myśleniem, innym razem wyczuciem wartości, jednak najczęściej autor używa sformułowania “myślenie drugiego poziomu“. Howard Marks rozumie przez to umiejętność myślenia o kwestiach, które inni pominęli w swoich analizach, a także umiejętność zachowywania się odwrotnie do większości inwestorów, zwłaszcza na szczytach bessy i hossy. Jest oczywiste, że sztuka ta udaje się tylko nielicznym, jednak, jak twierdzi autor, swoje sukcesy jako prezes i współwłaściciel Oaktree Capital Management, firmy inwestycyjnej zarządzającej 80 miliardami dolarów, zawdzięcza właśnie tej strategii. Tam, gdzie inni widzą spółki tanie, on szuka spółek o zaniżonej wartości. Tam, gdzie inni kupują spółki na przegrzanych rynkach, on już wcześniej zamienił akcje na gotówkę. A jeśli prawdą jest, to co pisze, a wszelkie dane dostępne w internecie zdają się potwierdzać jego wiarygodność, to Howard Marks ma dla inwestorów sporo cennych lekcji.

Jedną z nich jest uświadomienie sobie prostego, ale jakże ważnego faktu, że rzeczywistość charakteryzuje się cyklicznością zjawisk. “Niewiele jest rzeczy” – podkreśla Marks – “których jestem pewien, ale oto, co wiem na pewno: cykle zawsze ostatecznie biorą górę. Nic nie idzie wiecznie w jednym kierunku. Drzewa nie dorastają do nieba. Niewiele rzeczy spada do zera [2]“. A skoro cykliczność jest regułą, a nie wyjątkiem, o czym świadczą okresowo pojawiające się hossy i bessy, dla Marksa jest ona doskonałą okazją inwestycyjną, bo “niektóre z największych możliwości zysku i straty pojawiają się wtedy, kiedy ludzie zapominają o zasadzie numer jeden”[3], czy właśnie o fakcie cykliczności. Ponadto, to właśnie cykliczność odpowiada za wahadłowy ruch rynków finansowych, które cały czas balansują między euforią a depresją oraz między przeszacowywaniem a niedoszacowywaniem [4]. Jednak i tu autor wtajemnicza nas w swoje sprawdzone strategie, co do których ma stuprocentową pewność (i trudno się z nim nie zgodzić), mówiąc, że skrajne zachowanie rynku zawsze się kiedyś odwróci, “a ci, którzy wierzą, że wahadło będzie poruszać się w jednym kierunku wiecznie, ostatecznie stracą ogromne sumy” [5].

najwazniejsza-rzecz_9328

Źródło: Wydawnictwo MT Biznes

Zdaniem Marksa, większość inwestorów można scharakteryzować określeniem “naśladowcy trendów”, którzy podążają za wskazaniami rynkowego wahadła. Więc jeśli stawiasz sobie za cel osiągnięcie wyższej stopy zwrotu niż przeciętna dla danego rynku, to musisz działać i reagować wbrew popularnym i typowym zachowaniom inwestorów. Jakie działania powinniśmy jednak podejmować, by wykształcić w sobie taką umiejętność? Odpowiedź kryje się w dziewiętnastu rozdziałach, z których każdy zawiera tytułową “najważniejszą rzecz”. Tytuł jest więc nieco mylący, bo książka nie traktuje o jednej strategii, tylko o kilkunastu, z których każda jest tak samo ważna, a pominięcie jednej z nich, zdaniem Marksa, może zrujnować cała naszą strategię i doprowadzić do ogromnych strat.

Autor na szczęście nie zajmuje się w “Najważniejszej rzeczy” technicznymi kwestiami inwestowania. Nie znajdziemy tu więc żadnych wykresów, wyliczeń czy przykładowych analiz wybranych spółek. Zamiast tego autor z dużą wprawą kataloguje i wyjaśnia najważniejsze błędy poznawcze i pułapki psychologiczne, jakie czyhają na nieroztropnych inwestorów. Do tego dorzuca garść trafnych spostrzeżeń związanych z szacowaniem ryzyka, inwestowaniem defensywnym, znajdowaniem okazji i inwestowaniem na podstawie wartości spółek, a nie ich bieżących, i zwodniczych zarazem, cen giełdowych. Co prawda adresatem książki są głównie pracownicy instytucji finansowych, a zwłaszcza działów inwestycyjnych, niemniej jednak indywidualny inwestor także znajdzie tu bezcenne strategie i absolutne podstawy, od których zależy nie tylko sukces inwestycyjny, ale też bezpieczeństwo pieniędzy inwestowanych w akcje i inne instrumenty finansowe. Naprawdę warto, jak mówią klasycy.

Źródła:
[1] “Najważniejsza rzecz”, Howard Marks, MT Biznes, 2012, str. 16
[2] str. 97
[3] str. 97
[4] str. 106
[5] str. 112

Spis treści:

Wstęp                        9
Najważniejsza rzecz to…
1. Myślenie drugiego poziomu            15
2. Zrozumienie efektywności rynku (i jego ograniczeń)    23
3. Wartość                    35
4. Relacja pomiędzy ceną a wartością            45
5. Zrozumienie ryzyka                53
6. Rozpoznawanie ryzyka                71
7. Kontrolowanie ryzyka                85
8. Wyczulenie na cykle                97
9. Świadomość wahadła                105
10. Zwalczanie negatywnych wpływów            113
11. Kontrarianizm                    127
12. Znajdowanie okazji                139
13. Cierpliwy oportunizm                149
14. Wiedzieć, czego się nie wie            161
15. Mieć wyczucie tego, gdzie się znajdujemy        171
16. Docenianie roli szczęścia                183
17. Inwestowanie defensywne            193
18. Unikanie pułapek                207
19. Dodawanie wartości                223
20. Zebranie tego wszystkiego razem            231

Oficjalna strona wydania polskiego:
http://www.mtbiznes.pl/b1139-najwazniejsza-rzecz.htm

Wydawnictwo:  MT Biznes
Rok wydania:  2012
Ilość stron:  238
ISBN:  978-83-7746-166-2

Dziękuję redakcji Wydawnictwa MT Biznes za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Szkockie referendum jako okazja inwestycyjna?

Dziś krótki wpis. O bezpiecznym hazardzie, o ile takowy istnieje. A nawet jeśli by istniał, naśladownictwo niewskazane.

W Wielkiej Brytanii głośno ostatnio o graczu, który postawił u bukmachera 900 000 funtów na, jego zdaniem, bardzo bezpieczny zakład, zarabiając w rezultacie na czysto tylko/aż (niewłaściwe skreślić) 200 000 funtów. Zakład dotyczył referendum, jakie odbyło się ostatnio w Szkocji, a ów anonimowy gracz obstawił porażkę secesjonistów. Najciekawsza w tej sprawie była jego absolutna pewność, że typ okaże się zwycięski, oraz analiza, którą uzasadnił swój wybór i którą następnie podzielił się w wywiadzie radiowym.

Gracz oparł się na następujących przesłankach:
- wszystkie sondaże, a dotarł on aż do 85 takich analiz, wskazywały na minimalne zwycięstwo unionistów,
- podobna sytuacja, z minimalną porażką secesjonistów, miała miejsce w Kanadzie 1995 roku (chodziło wtedy o Quebec),
- jako zwolennik big data miał dostęp do ogromnej informacji o preferencjach uczestników referendum.

Efekt: świetna analiza i pewna wygrana. Wniosek: w dobie big data można z dostępnych informacji zrobić naprawdę niezły użytek. Pytanie: nawet jeśli była to inwestycja, i to bezpieczna, jak twierdzi gracz, jakie było prawdopodobieństwo porażki? Bazując na informacjach uzyskanych z sondaży, danych historycznych z Kanady i innych analizach dostępnych w internecie przed referendum, gracz oszacował ryzyko jako marginalne, stawiając sporą część swoich oszczędności na jedyny, jego zdaniem, wynik referendum.

Mimo wszystko niesłychanie trudno definitywnie stwierdzić, czy to był hazard (gdzie trzeba zazwyczaj wszystko postawić na jedną kartę) czy jednak inwestycja (gdzie ryzyko można oszacować i zminimalizować)?

Pełną historię tego zdarzenia znajdziecie na stronie BBC.

Praktyczne lekcje zarządzania projektami – Michał Kopczewski – recenzja

Historie sukcesu to dla mnie raczej literatura biograficzna niż poradnikowa, obarczona kilkoma niepozornymi, choć groźnymi błędami poznawczymi. Mimo to książka Michała Kopczewskiego mocno mnie zaintrygowała. Z trzech powodów. Pierwszy to forma wywiadów, a te czyta się znacznie lepiej niż zwarty tekst. Drugi to umiejętne wplecenie teoretycznych podwalin zarządzania projektami w podsumowaniach na końcu każdego rozdziału. I trzeci, najważniejszy, to możliwość poznania od podszewki najbardziej znanych projektów ostatnich lat z ust ich twórców lub głównych decydentów.

Zebrawszy to wszystko razem, otrzymujemy możliwość wysłuchania fascynujących opowieści o najdrobniejszych detalach, jakie złożyły się na finalny sukces tak różnorodnych przedsięwzięć jak wyprawa na bieguny Marka Kamińskiego z Jaśkiem Melą, wprowadzenie na polski rynek kawowych ekspresów kapsułkowych marki Nespresso, organizacja Maratonu Warszawskiego czy wybudowanie w czasie najgłębszego kryzysu Nowego Domu Jabłkowskich w Warszawie.

pralez

Źródło: Wydawnictwo OnePress

Każdy z dwunastu wywiadów to inna historia, z innymi wnioskami, które po trosze zaskakują, demitologizują utarte prawdy i zarazem wskazują na przypadek jako jeden z głównych atrybutów sukcesu. Od Andrzeja Bliklego przykładowo dowiadujemy się, że gdyby otrzymał kredyt na pół miliona dolarów, o który początkowo wnioskował, a którego finalnie nie otrzymał, z pewnością by zbankrutował, bo inwestycja w modernizację zaplecza nie zwiększyłaby przychodów firmy i nie starczyłoby środków na bieżącą obsługę gigantycznego kredytu. Z kolei z opowieści Marka Kamińskiego dowiemy się, że gdyby cokolwiek poszło nie tak w trakcie 10-dniowej marszruty na biegun północny, nie mogliby liczyć na żadną pomoc z zewnątrz, bo od pilotów dowiedział się potem, że mogliby do jego ekipy dotrzeć tylko przy sprzyjającej pogodzie, a przecież w trakcie wyprawy warunki były fatalne. Lektura wywiadów uświadamia jednak, że szczęściu trzeba umiejętnie pomóc, bo samo niewiele znaczy. Zresztą motyw doskonałego przygotowywania się do konkretnego projektu przewija się w każdej opowieści.

Znów przywołam Marka Kamińskiego, bo jego model zarządzania projektami jest najbardziej wyrazisty i minimalizuje ewentualną porażkę do minimum. Jego filozofia opiera się na prostym założeniu, że “najlepszą praktyką jest dobra teoria , a życie jest za krótkie, żeby uczyć się na błędach”. Maksyma śmiała i kontrowersyjna, bo zdolność wyciągania konstruktywnych wniosków z własnych porażek jest cenioną powszechnie umiejętnością. Jednak dla znanego polarnika etap przygotowań jest absolutnie priorytetowy, bo jakikolwiek błąd popełniony w tej fazie grozi poważnymi konsekwencjami w trakcie wyprawy. Dlatego, o czym niewielu pewnie słyszało, wielokrotnie ćwiczył na basenie sytuację, gdy z całym ekwipunkiem wpada do wody w wyniku załamania się kry lodowej, a wytrzymałość elementów wyposażenia, np. aparatu fotograficznego czy termosów, testował w zamrażalniku.

Ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych przygotowań, powiedziałby Marek Kamiński. Ale tak profesjonalny tryb przygotowań, nakierowany na przewidywanie potencjalnych zagrożeń, a następnie projektowanie symulacji, jak sobie radzić w hipotetycznej sytuacji, ma sens także w mniej spektakularnych projektach. O ile weźmiemy sobie sugestię polarnika, brzmiącą: “Ludziom często się wydaje, że coś wiedzą. A to trzeba zweryfikować”.

Co warto wiedzieć o autorze książki?

Michał Kopczewski jest ekspertem w zakresie zarządzania projektami. Pracował dla takich firm jak Arthur Andersen, PricewaterhouseCoopers, IBM i Trio Management, obecnie prowadzi  własną firmę Processum. Współpracownik ICAN Institute, wydawcy polskiej edycji Harvard Business Review. Wydał książkę “Alfabet zarządzania projektami” (OnePress, 2009).

Cytaty warte przytoczenia:

“Wyprawa jest jak góra lodowa. 1/7 wystaje ponad powierzchnię wody. Tylko tyle widać. Tę część można porównać z samą wyprawą. 6/7 jest pod powierzchnią i tej części nie widać, ale bez niej ponad wodę nic by nie wystawało. I to są wszystkie nasze przygotowania, treningi. Zewnętrzny obserwator tego nie dostrzega, a tymczasem to właśnie ta niewidoczna część decyduje o sukcesie. W biznesie jest identycznie. Jeśli sądzimy, że jakoś to będzie, to nie mamy szans. Nie chce nam się odrabiać zadań domowych, szukamy dróg na skróty.”  Marek Kamiński

Styl:

Lekka forma wywiadów, ale nie są to luźne refleksje, tylko sama esencja. Konkretne pytania i merytoryczne odpowiedzi.

Do kogo jest skierowana ta książka?

Dla wszystkich, którzy szukają szerszego spojrzenia, innego punktu odniesienia, a czeka ich w najbliższej perspektywie ważny projekt do realizacji. Bez znaczenia, czy będzie to budowa domu, założenie firmy, wprowadzenie nowego produktu na rynek, czy wykupienie franczyzy, każda z osób, która już zaczyna przygotowania do większego projektu, znajdzie tu konkretne wskazówki, co robić, by finalny efekt okazał się zgodny z oczekiwaniami.

Moja ocena książki:

- Styl: 9/10
- Treść: 10/10
- Jakość edytorska: 9/10
- Ocena łączna: 9,5/10

Spis treści:

Samo życie (5)

Rozbudowa sieci cukierni – Piec stygnie dziesięć dni (Andrzej Blikle) (7)

Budowa Hotelu SPA – Taras w słońcu (Dr Irena Eris) (19)

Regaty dookoła świata – Sześć razy na maszcie (Zbigniew Gutkowski) (33)

Przygotowanie i organizacja EURO 2012 – Tak, potrafimy! (Marcin Herra) (47)

Budowa Nowego Domu Jabłkowskich – Zegareczek na rogu (Jan Jabłkowski) (71)

Na bieguny z Jaśkiem Melą – Z nartami do basenu (Marek Kamiński) (85)

Wprowadzenie marki Nespresso do Polski – To samo co Clooney (Paweł Kwiatkowski) (99)

Pomoc humanitarna – Najważniejsze to mądrze pomagać (Janina Ochojska) (115)

Wakacje na dwóch kółkach – Młodzi lubią kręcić (Henryk Sytner) (137)

Maraton Warszawski – Pozytywnie nieusatysfakcjonowani (Marek Tronina) (151)

Wyprawy na ośmiotysięczniki – Z szabelką na szczyt (Krzysztof Wielicki) (167)

Wdrożenie standardu zarządzania projektami w Żywiec Zdrój – Zdrowe nawyki (Marek Wojtyna) (181)

Informacje dodatkowe:

Oficjalna strona książki:
http://onepress.pl/ksiazki/praktyczne-lekcje-zarzadzania-projektami-michal-kopczewski,pralez.htm

ISBN: 978-83-246-6770-3
Ilość stron: 192
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: OnePress

Dziękuję redakcji Wydawnictwa OnePress za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Analiza opłacalności otwarcia małego biznesu lokalnego

Ty dopiero chcesz założyć firmę, lub właśnie ją założyłeś. Ja otwarłem ją ponad 15 lat temu, i prowadzę ją nadal, choć popełniłem po drodze sporo kosztownych błędów.
Czym się jeszcze różnimy?

Tym, że ty nie musisz popełnić tych samych błędów, zwiększając swoje szanse na końcowy sukces już na samym starcie.
Nie ufam żadnym guru biznesu, którzy dają gwarancję sukcesu, bo wiem, że nie istnieje jeden sprawdzony przepis na udany biznes.
Każda sytuacja jest inna, każda firma otwierana jest w innym otoczeniu, będzie mieć innych klientów, będzie borykać się z innymi problemami.
Dlatego moje motto brzmi: “Nie da się przewidzieć sukcesu, ale można uniknąć porażki.”

Jeśli chcesz uzyskać opinię na temat swojego pomysłu na lokalny biznes od człowieka zaprawionego w biznesowych potyczkach, albo chcesz znaleźć sposób na wyraźne odróżnienie się od lokalnej konkurencji, zapraszam do kontaktu – wystarczy wysłać maila (z krótkim opisem, jakiego biznesu dotyczy zapytanie) na adres wojciechglabinski@gmail.com. Odpisuję/oddzwaniam maksymalnie w ciągu 24 godzin.

Wojciech Głąbiński

Ps.1: Wyszczególnienie i zakres moich usług wysyłam w pierwszym mailu. Natomiast szczegóły współpracy ustalamy podczas pierwszej rozmowy.

Ps.2: Moje artykuły i porady na temat małego biznesu:

http://ekonomiaprzetrwania.pl/jak-zalozyc-mala-firme-lokalna-i-nie-zbankrutowac/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/zludzenie-zrozumienia-najczestsze-bledy-poznawcze-w-biznesie-czesc-1/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/ile-trwa-trend-w-biznesie-i-czemu-tak-krotko/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/25-pytan-do-innowatorow-czyli-jak-szybko-zweryfikowac-nowy-pomysl-na-biznes/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/kryzys-to-szansa-czyli-dlaczego-warto-byc-pierwszym/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/co-tak-naprawde-sie-liczy-w-biznesie/

Ile trwa trend w biznesie i czemu tak krótko?

Jakiś czas temu czytałem wywiad ze znanymi warszawskimi restauratorami, Marcinem i Agnieszką Kręglickimi. Na pytanie: “Po jakim czasie restauracja traci przydatność do spożycia?”, rodzeństwo zgodnie odpowiada: “Po sześciu latach. Mody się zmieniają. Zmienia się i klientela. Po kilku latach lokal trzeba odnowić. Albo po prostu zrobić w tym miejscu nową restaurację”.

Aż trudno to sobie wyobrazić! Po sześciu latach całkowicie zmienić wizerunek, w który zainwestowaliśmy na przykład milion złotych (w branży restauracyjnej to bardzo możliwe).

Ale takie są czasy. Nic nie trwa wiecznie, czego wielu z nas, przedsiębiorców, jakoś nie chce przyjąć do wiadomości.
Continue reading

Zawieranie umów: podsumowanie i pytania dla przedsiębiorców

Podsumowanie mini-poradnika: Zawieranie umów

Od jakości zawieranych umów zależy nasze bezpieczeństwo. Jako przedsiębiorca musimy oczywiście brać pod uwagę interesy różnych osób: wspólników, kontrahentów, klientów, dostawców. Jednak pamiętajmy, aby należycie zabrać o własne interesy i o interesy swoich najbliższych. Niestety, przedsiębiorcy często o tym zapominają, albo po prostu bagatelizują kwestie bezpieczeństwa. Polecam wydanie kilkuset złotych na prawnika, zamiast ewentualności zapłacenia kilkudziesięciu tysięcy złotych na mocy wyroku sądowego w wyniku źle skonstruowanej umowy.

Kwestie do przemyślenia:

1. Czy zamierzasz udać się do prawnika w celu zaopiniowana pierwszych umów, jakie będziesz zawierał jako przedsiębiorca?

2. Czy jeśli zdecydujesz się nie korzystać u usług prawniczych, czy jesteś świadomy ryzyka, na jakie się narażasz, podpisując umowy tylko na podstawie swojej wiedzy?

3. Czy masz nawyk negocjowania? Czy wiesz, że masz prawo negocjować wszystkie paragrafy umowy, które podlegają wspólnym ustaleniom obu stron umowy?

4. Czy rozważałeś ustanowienie dla kogoś pełnomocnictwa? Jeśli tak, czy masz 100% zaufanie do tej osoby?

5. Czy zdarza Ci się podpisywać umowy bez dokładnego zapoznania się z ich treścią? Jeśli tak, nie rób tego nigdy jako przedsiębiorca.

6.  Czy zdarzyło Ci się kiedyś wypowiedzieć komuś umowę lub czy kiedyś ktoś Tobie wypowiedział umowę? Czy uważasz, że wypowiedzenie uwzględniało interesy obu stron?

7. Czy zamierzasz zatrudniać pracowników? Jeśli tak, kto oprócz Ciebie będzie miał wpływ na treść umowy o pracę?

8. Czy uważasz, że bez kredytu nie da się rozwinąć dobrze prosperującej firmy?

9.  Czy uzależniasz rozwój, a nawet założenie firmy, od tego, czy dostaniesz kredyt? A może warto pomyśleć o rozwiązaniach mniej kosztowych, nawet jeśli rozwój firmy miał się odbywać nieco wolniej.

10.  Czy należycie dbasz o własne interesy w życiu prywatnym? Negocjujesz? Masz polisy ubezpieczeniowe? Unikasz umów zawieranych na zasadach promocyjnych?

11. Czy zdarzyło Ci się kiedyś wpaść w pułapkę, podpisując nierozważnie jakąś umowę (telekomunikacyjną?, kredytową?)