Tag Archives: klucz do sukcesu

Praktyczne lekcje zarządzania projektami – Michał Kopczewski – recenzja

Historie sukcesu to dla mnie raczej literatura biograficzna niż poradnikowa, obarczona kilkoma niepozornymi, choć groźnymi błędami poznawczymi. Mimo to książka Michała Kopczewskiego mocno mnie zaintrygowała. Z trzech powodów. Pierwszy to forma wywiadów, a te czyta się znacznie lepiej niż zwarty tekst. Drugi to umiejętne wplecenie teoretycznych podwalin zarządzania projektami w podsumowaniach na końcu każdego rozdziału. I trzeci, najważniejszy, to możliwość poznania od podszewki najbardziej znanych projektów ostatnich lat z ust ich twórców lub głównych decydentów.

Zebrawszy to wszystko razem, otrzymujemy możliwość wysłuchania fascynujących opowieści o najdrobniejszych detalach, jakie złożyły się na finalny sukces tak różnorodnych przedsięwzięć jak wyprawa na bieguny Marka Kamińskiego z Jaśkiem Melą, wprowadzenie na polski rynek kawowych ekspresów kapsułkowych marki Nespresso, organizacja Maratonu Warszawskiego czy wybudowanie w czasie najgłębszego kryzysu Nowego Domu Jabłkowskich w Warszawie.

pralez

Źródło: Wydawnictwo OnePress

Każdy z dwunastu wywiadów to inna historia, z innymi wnioskami, które po trosze zaskakują, demitologizują utarte prawdy i zarazem wskazują na przypadek jako jeden z głównych atrybutów sukcesu. Od Andrzeja Bliklego przykładowo dowiadujemy się, że gdyby otrzymał kredyt na pół miliona dolarów, o który początkowo wnioskował, a którego finalnie nie otrzymał, z pewnością by zbankrutował, bo inwestycja w modernizację zaplecza nie zwiększyłaby przychodów firmy i nie starczyłoby środków na bieżącą obsługę gigantycznego kredytu. Z kolei z opowieści Marka Kamińskiego dowiemy się, że gdyby cokolwiek poszło nie tak w trakcie 10-dniowej marszruty na biegun północny, nie mogliby liczyć na żadną pomoc z zewnątrz, bo od pilotów dowiedział się potem, że mogliby do jego ekipy dotrzeć tylko przy sprzyjającej pogodzie, a przecież w trakcie wyprawy warunki były fatalne. Lektura wywiadów uświadamia jednak, że szczęściu trzeba umiejętnie pomóc, bo samo niewiele znaczy. Zresztą motyw doskonałego przygotowywania się do konkretnego projektu przewija się w każdej opowieści.

Znów przywołam Marka Kamińskiego, bo jego model zarządzania projektami jest najbardziej wyrazisty i minimalizuje ewentualną porażkę do minimum. Jego filozofia opiera się na prostym założeniu, że “najlepszą praktyką jest dobra teoria , a życie jest za krótkie, żeby uczyć się na błędach”. Maksyma śmiała i kontrowersyjna, bo zdolność wyciągania konstruktywnych wniosków z własnych porażek jest cenioną powszechnie umiejętnością. Jednak dla znanego polarnika etap przygotowań jest absolutnie priorytetowy, bo jakikolwiek błąd popełniony w tej fazie grozi poważnymi konsekwencjami w trakcie wyprawy. Dlatego, o czym niewielu pewnie słyszało, wielokrotnie ćwiczył na basenie sytuację, gdy z całym ekwipunkiem wpada do wody w wyniku załamania się kry lodowej, a wytrzymałość elementów wyposażenia, np. aparatu fotograficznego czy termosów, testował w zamrażalniku.

Ekstremalne sytuacje wymagają ekstremalnych przygotowań, powiedziałby Marek Kamiński. Ale tak profesjonalny tryb przygotowań, nakierowany na przewidywanie potencjalnych zagrożeń, a następnie projektowanie symulacji, jak sobie radzić w hipotetycznej sytuacji, ma sens także w mniej spektakularnych projektach. O ile weźmiemy sobie sugestię polarnika, brzmiącą: “Ludziom często się wydaje, że coś wiedzą. A to trzeba zweryfikować”.

Co warto wiedzieć o autorze książki?

Michał Kopczewski jest ekspertem w zakresie zarządzania projektami. Pracował dla takich firm jak Arthur Andersen, PricewaterhouseCoopers, IBM i Trio Management, obecnie prowadzi  własną firmę Processum. Współpracownik ICAN Institute, wydawcy polskiej edycji Harvard Business Review. Wydał książkę “Alfabet zarządzania projektami” (OnePress, 2009).

Cytaty warte przytoczenia:

“Wyprawa jest jak góra lodowa. 1/7 wystaje ponad powierzchnię wody. Tylko tyle widać. Tę część można porównać z samą wyprawą. 6/7 jest pod powierzchnią i tej części nie widać, ale bez niej ponad wodę nic by nie wystawało. I to są wszystkie nasze przygotowania, treningi. Zewnętrzny obserwator tego nie dostrzega, a tymczasem to właśnie ta niewidoczna część decyduje o sukcesie. W biznesie jest identycznie. Jeśli sądzimy, że jakoś to będzie, to nie mamy szans. Nie chce nam się odrabiać zadań domowych, szukamy dróg na skróty.”  Marek Kamiński

Styl:

Lekka forma wywiadów, ale nie są to luźne refleksje, tylko sama esencja. Konkretne pytania i merytoryczne odpowiedzi.

Do kogo jest skierowana ta książka?

Dla wszystkich, którzy szukają szerszego spojrzenia, innego punktu odniesienia, a czeka ich w najbliższej perspektywie ważny projekt do realizacji. Bez znaczenia, czy będzie to budowa domu, założenie firmy, wprowadzenie nowego produktu na rynek, czy wykupienie franczyzy, każda z osób, która już zaczyna przygotowania do większego projektu, znajdzie tu konkretne wskazówki, co robić, by finalny efekt okazał się zgodny z oczekiwaniami.

Moja ocena książki:

- Styl: 9/10
- Treść: 10/10
- Jakość edytorska: 9/10
- Ocena łączna: 9,5/10

Spis treści:

Samo życie (5)

Rozbudowa sieci cukierni – Piec stygnie dziesięć dni (Andrzej Blikle) (7)

Budowa Hotelu SPA – Taras w słońcu (Dr Irena Eris) (19)

Regaty dookoła świata – Sześć razy na maszcie (Zbigniew Gutkowski) (33)

Przygotowanie i organizacja EURO 2012 – Tak, potrafimy! (Marcin Herra) (47)

Budowa Nowego Domu Jabłkowskich – Zegareczek na rogu (Jan Jabłkowski) (71)

Na bieguny z Jaśkiem Melą – Z nartami do basenu (Marek Kamiński) (85)

Wprowadzenie marki Nespresso do Polski – To samo co Clooney (Paweł Kwiatkowski) (99)

Pomoc humanitarna – Najważniejsze to mądrze pomagać (Janina Ochojska) (115)

Wakacje na dwóch kółkach – Młodzi lubią kręcić (Henryk Sytner) (137)

Maraton Warszawski – Pozytywnie nieusatysfakcjonowani (Marek Tronina) (151)

Wyprawy na ośmiotysięczniki – Z szabelką na szczyt (Krzysztof Wielicki) (167)

Wdrożenie standardu zarządzania projektami w Żywiec Zdrój – Zdrowe nawyki (Marek Wojtyna) (181)

Informacje dodatkowe:

Oficjalna strona książki:
http://onepress.pl/ksiazki/praktyczne-lekcje-zarzadzania-projektami-michal-kopczewski,pralez.htm

ISBN: 978-83-246-6770-3
Ilość stron: 192
Oprawa: miękka
Rok wydania: 2013
Wydawnictwo: OnePress

Dziękuję redakcji Wydawnictwa OnePress za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

Iluzja korelacji na przykładzie nawyków bogatych i biednych

Co jakiś czas w mediach pojawiają się zestawienia z opisem, co robią, a czego nie robią, bogaci i biedni. W podtekście jesteśmy karmieni iluzją, że wystarczy tylko powielać dobre, właściwe zachowania bogatych, aby zostać jednym z nich. Tylko że takie zestawienia mają niewiele wspólnego z twardą rzeczywistością. Parę dni temu o nawykach bogatych i biednych znowu zrobiło się głośno, więc tym razem postanowiłem zabrać w tej kwestii głos. Wychodzę z założenia, że warto przyjrzeć się tej sprawie od drugiej strony, czyli z perspektywy błędów poznawczych.

Zacznijmy od małego dziennikarskiego śledztwa, próbując znaleźć źródło informacji emitowanych na antenie biznesowego kanału telewizyjnego. Materiały wyemitowane w programie “Co różni bogatych od biednych? Oprócz stanu konta także codzienne nawyki.” w stacji TVN24bis [1] wskazują na dwa bezpośrednie źródła: Forbes [2] i oraz tajemniczo brzmiącą frazę “business-management-degree”. Po sprawdzeniu tej frazy w Google, znajdujemy właściwy adres internetowy [3] i naszym oczom ukazuje się infografika prezentująca nawyki najbogatszych ludzi na świecie. I wreszcie, pod infografiką, odnajdujemy rzeczywiste źródło wiadomości telewizyjnych, jakim jest serwis RichHabits.net, prowadzony przez biznesmena i konsultanta, Toma Corleya. To właśnie ten autor, na bazie pięcioletnich analiz (trudno to nazwać badaniami, o czym za chwilę), sporządził wykaz czynności, które codziennie wykonują, lub nie wykonują, bogaci i biedni, a swoje wnioski zawarł w książce “Rich Habits” [4]. Książka z miejsca zyskała status bestsellera, a sam autor zaczął spieniężać swój sukces także poprzez organizację licznych wykładów i szkoleń.

Co równie ważne, drugi podtytuł jego książki brzmi: “Dowiedz się, jak bogaci stają się tak bogaci (sekrety osiągania sukcesu finansowego – ujawnione)” [5]. W ten sposób autor jawnie deklaruje, że istnieje ścisła zależność pomiędzy nawykami bogatych i biednych a stanem ich zamożności. Idąc dalej tym trybem rozumowania, jeśli tylko zaczniesz postępować tak jak milionerzy, zwiększysz szanse na zostanie jednym z milionerów. Typowa zależność przyczynowo-skutkowa: czynnik A wywołuje czynnik B. Problem jednak w tym, że doszukiwanie się w zestawieniu nawyków zaproponowanym przez Corleya korelacji jest błędne. Mamy tu do czynienia z typowym błędem poznawczym, jakim jest iluzja korelacji, który polega na doszukiwaniu się związków przyczynowo-skutkowych tam, gdzie ich nie ma.

A odnośnie metodologii, Corley w ciągu paru lat przepytał, na bazie swojej ankiety zawierającej listę nawyków, 233 osoby bardzo bogate, oraz 128 osoby stosunkowo biedne. Jak widać, próbka bardzo mała, a badanie miało charakter zwykłej ankiety. Ale nawet zostawiając w tle kwestię kiepskiej metodologii, już samo zestawienie nawyków sugeruje istnienie irracjonalnych związków przyczynowo-skutkowych.

Oto, co Corley ma nam do powiedzenia, i o czym mogliśmy się dowiedzieć z programu TVN24bis:

“91 % bogatych wykonuje codziennie listę zadań, wśród biednych tylko 9 %”

Wniosek: aby zostać bogatym, musisz wykonywać listę zadań. Jeśli tego nie będziesz robił, nie wzbogacisz się. Po pierwsze, taka korelacja jest maksymalnie uproszczona, bo nie uwzględnia innych czynników (wykształcenie, szczęście i przypadek, zdrowie, środowisko, rodzina, znajomi, motywacje, ambicje, sytuacja gospodarcza globalnie i lokalnie). Po drugie, trzeba sobie zadać pytanie, czy zapisywanie i realizacja listy zadań jest skutkiem czy przyczyną bogactwa? Czy bogaci, zanim zostali bogaci, robili listy zadań, czy robią je dopiero od pewnego czasu, bo poznali tę technikę od znajomych czy z którejś książki? Można więc dojść do wniosku, że tego typu zestawienia pokazują tylko, jak zachowują się pewni ludzie teraz, a nie kiedyś. I jeszcze pytanie: czy gdyby biedni zaczęli robić listy zadań, w jakim stopniu zmieniłoby to ich życie, skoro robiliby te same czynności co obecnie, tylko mieliby je zapisane i odhaczone?

“Wstawanie 3 godziny przed pracą: bogaci 44 %, biedni 3 %.”

Wniosek: wstawaj wcześniej, a zaczniesz zarabiać więcej. Uff, aż zgrzyta. Moje pytanie brzmi: czy bogaci przypadkiem nie wstają wcześniej, bo większość z nich to przedsiębiorcy i ludzie wykonujący wolne zawody (co potwierdzają zresztą badania nad milionerami autorstwa Thomasa Stanleya i Williama Danko [6], a biedni pracują na etacie (lub dwóch słabo płatnych etatach), a ich cały dzień wypełniony jest gonitwą w celu zapewnienia bytu swojej rodzinie (zgodnie z zasadą “od pierwszego do pierwszego”). W związku z tym czy przypadkiem bogaci, jako prezesi, przedsiębiorcy i freelancerzy, nie zaczynają pracy później, gdyż nie muszą zaczynać pracy w kasie o 6 rano? Oczywiście, i to jest pewnym uogólnieniem, ale i tak mocno kontrastuje z tezą zawartą przez Corleya w opisie tego nawyku.

“Słuchanie audioboków w drodze do pracy: bogaci 63 %, biedni 5 %.”

Wniosek: słuchaj więcej i częściej audioboków w drodze do pracy, a twoje finanse się poprawią. Znowu bełkot. A prawdziwa przyczyna takiego stanu rzeczy? Po pierwsze, bogatych stać na audiobooki (teraz, bo kiedy dopiero stawali się milionerami, audioboków jeszcze nie było!), po drugie najczęściej dojeżdżają do pracy własnym samochodem (gdzie słucha się audioboków najlepiej), i po trzecie, słuchają audioboków tematycznie związanych z wykonywaną przez nich pracą (biznesowych, specjalistycznych i motywacyjnych), bo właśnie to zajęcie, które obecnie wykonują, niejako wymusza na nich zapoznawanie się z nowymi strategiami czy pomysłami.

Pełna lista nawyków jest dostępna tutaj [7]  – absurdów jest tu znacznie więcej, np. na drodze do zostania milionerem stoją takie przeszkody jak: 80 % bogatych dzwoni z życzeniami urodzinowymi (do znajomych/rodziny), a wśród biednych tylko 11 %. Przyczyn jest wiele, bardzo prozaicznych, jednak próba doszukiwania się tu korelacji i zależności przyczynowo-skutkowej jest sporym nadużyciem.

Oddajmy jednak głos autorowi i posłuchajmy jego argumentów [8]:

- Autor twierdzi, że jego rodzina odzyskała fortunę, którą utraciła jednego dnia, bo jego ojciec miał więcej nawyków bogatych ludzi niż biednych. Twierdzi też, że jego badania to dopiero początek czegoś wielkiego, dzięki czemu miliony ludzi może wydostać się z biedy (tak jakby częstsze czytanie książek czy wcześniejsze wstawanie miało znaczący wpływ na inne czynniki społeczne, odpowiedzialne w głównej mierze za biedę i trudne warunki życia obywateli o niskich dochodach).

Dosłowny cytat z wypowiedzi autora: “I know poverty is complicated. I know from personal experience. My family was wealthy and overnight we lost everything. But… my father recovered. He recovered because he had more Rich Habits than Poverty Habits. My research is still a work in progress as far as I am concerned but I do know I have stumbled upon something that could help millions end their personal poverty. I now know there are things we can do to lift ourselves out of poverty.”[9]

- Autor twierdzi, że jest niedocenianym geniuszem na miarę Einsteina czy Adama Smitha, a swoje “badania” na mocno niereprezentatywnej grupie respondentów uznaje za przełomowe w dziejach ludzkości. I właśnie dlatego nie musi korzystać z żadnych uznanych narzędzi matematycznych czy statystycznych (economic protocols), bo wielcy też z nich nie korzystali. Co akurat jest nieprawdą i ponownym nadużyciem ze strony autora, bo Einstein nie był żadnym outsiderem, gdyż publikował swoje artykuły w najlepszym czasopiśmie naukowym w dziedzinie fizyki tamtych czasów, Annalen der Physik[9], a zanim otrzymał Nobla, był do tej nagrody nominowany wielokrotnie w latach 1910-1922 ![11]

I did not use any of the economic protocols that you believe are necessary in order to validate my research. Many of the most significant breakthroughs in science and economics were by outsiders. Einstein (Patent clerk), and Adam Smith (Scottish Philosopher) are examples. Very often the greatest discoveries made in specific fields are by outsiders who do not follow standard protocols. Because they are not aware of such protocols, they are not confined by them.” [12]

- Autor twierdzi, że nie widzi korelacji między nawykami a poziomem zamożności, tylko że osią jego książki jest własnie wykazywanie tej korelacji.

I think the common thread I am seeing is the idea that I am trying to prove causation. I am not. I sought to identify those things that wealthy people do on an almost daily basis (their daily activities or habits) and compare them to the things poor people do.”[13]

- Autor twierdzi, że dzięki nawykom bogatych zwiększył swoje przychody, ale korelacji w tym nie widzi żadnej …
“I followed the Rich Habits and made that increased my income. Two seminar participants also had great success and begged me to write a book about the Rich Habits. So I did. There is not question in my mind that if you follow the Rich Habits you will become financially successful. No question about causation there.” [14]

- I na koniec przebój sezonu: autor wcześniej wypowiadał się na temat korelacji i przyczynowości, a tu twierdzi, że w ogóle o niej nie słyszał:

I have to confess I never heard about correlation and causality.” [15]

Dawno nie spotkałem się z tak niekonsekwentnym i oderwanym od rzeczywistości autorem. Twierdzi, że korelacji nie dostrzega, zaraz potem pisze, że nawet nie wie, co to korelacja. Twierdzi, że w jego przypadku stosowanie nawyków bogatych przyniosło mu wzrost dochodów (notabene, za sprawą organizowania szkoleń na temat … nawyków bogatych), ale znamion korelacji znowu nie dostrzega. U Corleya głosy krytyków, nawet najbardziej racjonalne, trafne i rzeczowe, nie znajdują żadnego posłuchu. Odnoszę wrażenie, że postawa autora jest klasycznym przykładem efektu potwierdzenia (ang. confirmation bias), który polega na tym, że szukamy często dowodów na potwierdzenie swoich sądów, i to za wszelką cenę, ale gdy pojawią się dowody przeciwne, obalające nasze wcześniejsze założenia, z premedytacja je ignorujemy lub znajdujemy dla nich wygodną interpretację, pasującą do naszego światopoglądu.

Po drugie, autor ślizga się tylko po powierzchni problemu, snując daleko idące wnioski na bazie małej grupki respondentów, nie stosując żadnej uznanej metodologii naukowej, a na dodatek się do tego otwarcie przyznaje. Czyli chce brzmieć naukowo, nawet chciałby być traktowany jako geniusz na miarę Einsteina (?!), a robi wszystko, aby jego “badania” nie miały nic wspólnego z uznaną metodologią naukową. Mimo to jego książka i wnioski obiegły cały świat, dając wielu biednym złudną nadzieję, że zmiana codziennych nawyków może całkowicie odmienić ich los. Nie twierdzę, że stosowanie pewnych nawyków przez uboższe warstwy społeczeństwa nie może w pewnym zakresie zmienić ich życia na lepsze, tylko biorąc pod uwagę skalę problemu (warunki społeczne, geograficzne, demograficzne czy geopolityczne), zmiana nawyków to zdecydowanie zbyt mało.

I wreszcie, jak Corley może twierdzić, że nie widzi żadnej korelacji między nawykami bogatych a ich zamożnością, skoro od lat prowadzi w swoim Rich Habits Institute szkolenia, których celem jest … nabycie nawyków bogatych ludzi [16].

Nigdzie nie znajdziemy dobrej i pewnej rady, jak zostać milionerem, a podążanie za nawykami bogatych trudno traktować nawet jako wskazówkę, bo temat dochodzenia do bogactwa jest dużo bardziej skomplikowany. Mamy jednak radę, którą na bazie innych, znacznie lepiej przeprowadzonych badań, proponują rodzicom wspomniani już Thomas Stanley i William Danko [17]. Z ich analiz wynika bowiem, że milionerami zostawali ci, którzy z reguły nie dostawali żadnego wsparcia finansowego od rodziców (!), przez co byli zmuszeni być bardziej samodzielnymi i kreatywnymi. A nadopiekuńczy rodzice sprawiali z kolei, że ich dzieci nie wykazywały przedsiębiorczej żyłki, bo i po co, skoro i tak mogli zawsze liczyć na wsparcie finansowe ze strony rodziców. To kluczowa różnica i cenna wskazówka dla obecnych i przyszłych rodziców.

Cytowane źródła:

[1] Program wyemitowany dnia 17.07.2014 r w stacji TVN24bis: http://tvn24bis.pl/informacje,187/co-rozni-bogatych-od-biednych-oprocz-stanu-konta-takze-codzienne-nawyki,450756.html
[2] Link do strony Forbesa dotyczy jedynie listy najbogatszych ludzi świata: http://www.forbes.com/billionaires/
[3] http://www.business-management-degree.net/features/wealthiest-people/
[4] http://richhabits.net/
[5] W oryginale: “Find out how the rich get so rich (the secrets to financial success revealed)”
[6] Sekrety amerykańskich milionerów, czyli krezusi z sąsiedztwa, Thomas J. Stanley, William D. Danko, Fijor Publishing, 2011,
http://www.fijor.com/sekrety-amerykanskich-milionerow-czyli-krezusi-z-sasiedztwa/
[7] http://www.daveramsey.com/blog/20-things-the-rich-do-every-day
[8-9] Cytowane wypowiedzi Corleya pochodzą z dyskusji, w jakiej brał udział na stronie: http://shaungroves.com/2013/11/why-are-some-people-rich-others-poor-tom-corleys-rich-habits/
[10] http://en.wikipedia.org/wiki/Annalen_der_Physik
[11] http://www.ota-berlin.de/blog/12/06/einstein-in-berlin-%E2%80%93-part-xii-the-story-of-his-nobel-prize-by-%E2%80%98ota-berlin-constituency-blog%E2%80%99-science-contributor-aant-elzinga/
[12-15] Cytowane wypowiedzi Corleya pochodzą z dyskusji, w jakiej brał udział na stronie: http://shaungroves.com/2013/11/why-are-some-people-rich-others-poor-tom-corleys-rich-habits/
[16] http://richhabits.info/wp-content/uploads/Tom-Corley-Rich-Habits-REPORT-Goal-Setting.pdf
[17] Sekrety amerykańskich milionerów, czyli krezusi z sąsiedztwa, Thomas J. Stanley, William D. Danko, Fijor Publishing, 2011,
http://www.fijor.com/sekrety-amerykanskich-milionerow-czyli-krezusi-z-sasiedztwa/

Zaczynaj od dlaczego – Simon Sinek – recenzja

Sineka polubiłem od razu. Kilka lat temu, obejrzawszy jego wykład na konferencji TED, pomyślałem sobie: “wreszcie sensowna teoria, wreszcie ktoś dotarł do sedna problemu”. Bo, jak mi się wtedy wydawało, stawianie słynnego “dlaczego” na piedestale naszych motywów może w prosty sposób pomóc nam w rozwijaniu nowatorskich konceptów biznesowych. Potem się okazało, że jego wykład jest trzecim najpopularniejszym wykładem TED-owskim [1] (ponad 17 milionów wyświetleń), a Sinek stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych i najlepiej opłacanych mówców motywacyjnych w USA. Dziś, po wielu innych lekturach, po zapoznaniu się z błędami poznawczymi, po zaanektowaniu metody naukowej do myślenia biznesowego (choćby docenienie metody lean startup), zmieniłem zdanie o Sineku. Nawet przez moment pomyślałem, czy to coś ze mną jest nie tak, że widzę ewidentne luki w jego rozumowaniu, czy coś nie tak jest z jego zwolennikami, którzy magiczne “dlaczego” zdążyli już zracjonalizować na swoją modłę, a z autora uczynić guru zarządzania i biznesu. Osądźcie sami.

Sinek wprowadził do przestrzeni publicznej własną teorię, którą nazwał “złotym kręgiem“. Jego propozycja składa się z trzech elementów, warstw, a w zasadzie prostych pytań: dlaczego, jak i co. Zanim przejdę do jej omówienia, dwa słowa tytułem wstępu. Otóż Sinek sam przyznaje, że miał w życiu trudny okres, i gdy przeżywał depresję, starając się zrozumieć otaczający go świat, nagle doznał “objawienia” (vide: teoria złotego kręgu) i nagle wszystko stało się jasne: za sukcesami wielkich firm stało każdorazowo pytanie “dlaczego”. Tylko że taka argumentacja jest co najmniej wątpliwej jakości. Niby czemu mam wierzyć przełomowemu odkryciu pracownika amerykańskich korporacji, niby czemu mam brać na poważnie teorię, która nie została poparta absolutnie żadnymi dowodami empirycznymi? A może mamy do czynienia z teorią, która jest zbyt piękna, aby mogła być fałszywa? Bo, jak sugeruje Sinek, “ludzie nie kupują tego, co robisz, tylko Continue reading

Tworzenie modeli biznesowych – A. Osterwalder, Y. Pigneur – recenzja

O sukcesie biznesu w dużej mierze decyduje dobry plan. A jeśli plan zostaje sporządzony według nowoczesnej, dostosowanej do nowych modeli biznesowych, metodologii, tym lepiej dla planu i przyszłego biznesu. Z tego względu “Tworzenie modeli biznesowych” zasługuje na szczególną uwagę.

Nie ukrywam jednak, że mam spore trudności z zaklasyfikowaniem tej książki. W zasadzie łatwiej stwierdzić, czym ta pozycja nie jest. A więc na pewno nie jest poradnikiem, nie jest całościowym kompendium, ani nie jest katalogiem studiów przypadku. W podtytule czytamy, że to podręcznik wizjonera, i takie określenie tematu książki wydaje się dużo bardziej uczciwe i trafne. Siłą “Tworzenia modeli biznesowych” jest bowiem inspirowanie do dokładnego opracowywania biznesplanu, z zastosowaniem metodologii “business canvas”. Doczekała się ona zresztą wielu wariantów, z których największy rozgłos zyskał tzw. “lean canvas”.

Jedyny zarzut: to kolejna książka, gdzie studia przypadku traktuje się jako źródła strategii do zastosowania we własnym biznesie. tak jakby miały gwarantować sukces każdemu, kto zastosuje się do podanych wskazówek, na bazie danych z przeszłości i historii sukcesu podanych w książce. A przecież case study to wynik myślenia i analizy retrospektywnej, która często prowadzi do wniosku, że to właśnie strategia była odpowiedzialna za sukces danej firmy. Niestety, to typowe złudzenie zrozumienia [1], i naginanie faktów do rzeczywistości. Czynników wpływających na sukces danej firmy jest bowiem znacznie więcej, a ich analizy na próżno szukać w publikacjach tego typu.

1. Główna idea zawarta w tej publikacji:

Książka prezentuje innowacyjny model planowania biznesowego [2], który, notabene, sam w sobie jest innowacją biznesową: w końcu książka sprzedała się w nakładzie miliona egzemplarzy i została przetłumaczona na 30 języków.  W największym skrócie: zamiast wielostronicowego, klasycznego biznesplanu, autorzy proponują, aby cały pomysł na biznes zmieścić na jednej kartce formatu A4! I to nie tylko sam pomysł, ale też takie detale jak segmenty klientów docelowych, strukturę kosztów, strumienie przychodu, propozycję wartości, kanały dystrybucji, kluczowe działania czy kluczowe zasoby. Czas pokazał, że Osterwalder i Pigneur trafili idealnie w potrzeby zagubionych przedsiębiorców, którzy mieli spore problemy z całościową analizą swojego pomysłu lub już działającego biznesu. Continue reading

Mit 10 000 godzin Malcolma Gladwella

Zadziwiające, ale w polskojęzycznym internecie nie spotkałem się z żadnym krytycznym tekstem na temat zasady 10 tysięcy godzin, spopularyzowanej przez Malcolma Gladwella w książce “Poza schematem” [1] (dla przypomnienia, rzekomo tyle właśnie godzin trzeba poświęcić, aby zostać mistrzem lub ekspertem w danej dziedzinie). Jedynie same zachwyty, jaka to mądra metoda, o czym można przeczytać nie tylko na blogach [2] – [3], ale też w tradycyjnych mediach [4]. Tymczasem na Zachodzie metoda ta została gruntownie skrytykowana i uznana za spore nadużycie intelektualne. Zacznijmy więc od początku.

W 1993 roku ukazała się publikacja autorstwa trzech naukowców, Andersa Ericssona, Ralfa Krampego i Clemensa Tesch-Romero, pod znamiennym tytułem “Rola świadomie podejmowanych ćwiczeń w procesie nabywania umiejętności eksperckich” [5]. Praca, jak przyznają autorzy na samym wstępie, powstała w celu znalezienia odpowiedzi na odwieczne pytanie: Continue reading

Rework – Jason Fried, David H. Hansson – Recenzja i materiały dodatkowe

Książka “REWORK”, jak na amerykański poradnik, jest niezwykła i wyjątkowa. Czym więc wyróżnia się ta pozycja od innych, pozornie podobnych poradników, których setki zalegają na półkach większości polskich księgarni? Krótko mówiąc, różnica leży w racjonalnym podejściu do biznesu. Nie znajdziemy tu ckliwych, tanich porad motywacyjnych, nie znajdziemy pochwały pozytywnego myślenia, nie znajdziemy powielania stereotypów, nie znajdziemy też peanów na temat Doliny Krzemowej i środowiska startupowego. W zasadzie książka  jest do cna antyamerykańska, a jej autorzy piszą o rzeczach niepopularnych, niezgodnych z typową (pseudo)logiką biznesową. Po przeczytaniu tej książki czytelnik będzie też wiedział, dlaczego Facebook czy Google to wyjątek, a nie reguła.

Poniżej zamieszczam recenzję książki i materiały dodatkowe, z zastosowaniem moich stałych 10 punktów recenzenckich:

1. Główna idea zawarta w tej publikacji:

Poradniki biznesowe, zwłaszcza te amerykańskie, są albo wątpliwe merytorycznie, albo pełne schematów i uproszczeń, albo nijak się mają do polskiej rzeczywistości. Szansa, że znajdziemy w takiej literaturze naprawdę wartościowe porady, jest mikroskopijnie mała. Na szczęście co jakiś czas zdarza się wyjątek od tej reguły. REWORK Jasona Frieda i Davida Heinemeiera Hanssona jest właśnie taką osobliwą książką. Mamy tu co prawda setki porad, mniej lub bardziej praktycznych, jednak to, co najważniejsze, to filozofia, jaka przyświecała autorom. A tę można streścić krótko i dosadnie: sensowych porad biznesowych może tylko udzielać zaprawiony w bojach przedsiębiorca, a nie teoretyk, nauczyciel akademicki czy publicysta bez biznesowego przetarcia. Jako przedsiębiorca z ponad 15-letnim stażem podpisuję się pod takim stwierdzeniem obiema rękoma.

2. Co warto wiedzieć o autorach książki? Continue reading

Złudzenie zrozumienia. Najczęstsze błędy poznawcze w biznesie (część 1)

Złudzenie zrozumienia

“Złudzenie, że rozumiesz przeszłość, wywołuje z kolei złudzenie, że da się przewidzieć i kontrolować przyszłość.” – Daniel Kahneman, Pułapki myślenia (1)

Przedsiębiorcy najczęściej spotykają się z tym złudzeniem, oczywiście zupełnie nieświadomie, w czasie czytania poradników biznesowych. Ich główny przekaz najczęściej brzmi tak: konkretne działania niosą ze sobą konkretne, przewidywalne skutki, więc jeśli zastosujesz się do wskazanych porad, odniesiesz sukces – w przeciwnym razie czeka się pewna porażka.

Mamy tu do czynienia z dwiema przesłankami. Jedna z nich to przeświadczenie, że świat działa na zasadzie przyczynowo-skutkowej, a więc ci, co znają przyczyny, mogą w jakiś sposób zaplanować skutki. Druga mówi o tym, że z definicji wierzymy w sprawiedliwy świat, czyli taki, w którym dobre zachowania prowadzą do dobrych rezultatów i sukcesu, a złe niechybnie będą ukarane lub doprowadzą do kryzysu.

Niestety, zasady te są prawdziwe tylko do pewnego stopnia, Continue reading

Jaka książka miała największy wpływ na polskich milionerów?

Na przestrzeni kilku ostatnich lat miałem okazję porozmawiać dłużej z dwoma przedsiębiorcami, którzy zarobili w swoich firmach po kilkanaście milionów złotych. Prawdziwi milionerzy z krwi i kości, choć na pierwszy rzut oka niczym się nie wyróżniają wśród innych. Normalnie ubrani, bez żadnych ekstrawagancji, pełna kultura, skromność i umiar.

Zaciekawiony źródłem ich sukcesu, zapytałem ich, jak udało im się osiągnąć tak wielki sukces. Dodam tylko, że ich biznesy działają w zupełnie innych branżach. Wymienili kilka czynników, jednak to, co ich łączy, okazało się dla mnie zupełnym zaskoczeniem. Continue reading

25 pytań do innowatorów, czyli jak szybko zweryfikować nowy pomysł na biznes

Masz świetny pomysł na nowy biznes, niezwykłą usługę, innowacyjny produkt? Liczysz, że uda się go spopularyzować? A może szukasz już inwestora?

Więc zanim przejdziesz do kolejnych etapów budowania biznesu, sprawdź najpierw, o co może Cię zapytać Anioł Biznesu lub przedstawiciel funduszu VC:

Continue reading

Jak w 15 dni napisałem książkę, która trafiła na listę bestsellerów

Odkąd w roku 2010 wydałem w Złotych Myślach poradnik finansowy “Ekonomia Przetrwania“, wiele osób mnie pyta, co trzeba zrobić, by napisać książkę i ile czasu zajęło mi jej napisanie.

Zaplanowanie procesu pisania

Jeśli chodzi o czas, to moja odpowiedź zwykle zaskakuje moich rozmówców: dokładnie 15 dni. Czemu akurat tyle? Continue reading

Seth Godin byłby dumny z tego, że jego książki są czytane w Polsce

Jestem fanem książek Setha Godina i od lat uważnie śledzę jego pomysły. Jedną z jego najbardziej znanych publikacji jest Fioletowa krowa, wydana w Polsce przez OnePress w 2004 roku. Książka nosi znamienny podtytuł – “zmień się i bądź rozpoznawalny“.

Autor zadaje pytania, jak zdobyć klienta w monotonnym świecie niczym się nie wyróżniających produktów, nazywanych przez niego nudnymi krowami? Jak dotrzeć do klienta w czasach, gdy stara szkoła marketingu już nie działa i spowszedniała? I najważniejsze pytanie, jak wyhodować “fioletową krowę”, czyli jak zaskoczyć konsumenta produktem na wskroś oryginalnym i wyjątkowym?
Polecam, choć pozycja ta jest obecnie trudno dostępna.

Piszę dziś o “Fioletowej krowie”, bo kilka dni temu osobiście się przekonałem, że rzekomo niski poziom znajomości literatury biznesowej wśród przedsiębiorców to chyba jednak mit. W Bielsku-Białej jedna z kwiaciarni postawiła przed wejściem do lokalu taką oto reklamę: Continue reading

Co tak naprawdę się liczy w biznesie?

Dziś chcę opowiedzieć o problemie, z którym boryka się większość firm. O problemie, który jednak można rozwiązać.

Najpierw jednak posłuchaj, co udało się osiągnąć amerykańskiemu przedsiębiorcy o nazwisku Chip Conley . Otóż w 1987 roku kupił on podupadły hotelik w nieciekawej dzielnicy San Francisco, nazywając go z francuskiego “Joie de Vivre” (radość życia). Przyświecała mu od samego początku jedna myśl: sprawić, by pobyt w jego wymarzonym, odnowionym hotelu był dla jego gości niezapomnianym przeżyciem.
Continue reading

Znajdź problem, a będziesz bogaty

Czytałem niedawno wywiad z Johnem Mullinsem, wykładowcą z London Business School. Prezentuje on bardzo ciekawy punkt widzenia, z którym absolutnie się zgadzam. Mówi on mianowicie, że:

“Najważniejsze jest, aby dostrzec, co ludziom sprawia duży kłopot. Im większy będzie to problem, tym większe będą nasze przyszłe zyski, jeśli go rozwiążemy”. I zaraz dodaje: “W świecie biznesu wszystko jest kombinacją: wszystko już zostało wymyślone i dowcip polega na tym, by umiejętnie połączyć ze sobą to, co już istnieje“.
Continue reading

Kryzys to szansa, czyli dlaczego warto być pierwszym

Przez drobne kryzysy każdy przedsiębiorca przechodzi nieustannie. Niekiedy są faktycznie mało istotne, ale zdarzają się też kryzysy poważne, istne wstrząsy dla firmy. Największy problem dla każdej firmy to, rzecz jasna, utrata płynności finansowej. Do tego nie można dopuścić. Jednak gdy się wydarzy, to też nie jest koniec świata. Wtedy skupiamy się na rozwiązaniach i działamy.

Kryzysy wymuszają podjęcie decyzji. Jakiejkolwiek. Dobrej czy złej. Chcielibyśmy, by decyzja była jak najlepsza, więc słuchamy się różnych doradców, staramy się zebrać informacje o trendach, o rynku. Ale to wciąż za mało, by Continue reading