Tag Archives: David McRaney

Unikajcie porad ludzi sukcesu, czyli błąd selekcji danych w praktyce

Dlaczego przedsiębiorca, który odniósł niebotyczny sukces, nie powinien uczyć innych, jak dokonać tego samego? Odpowiedź jest prosta. O ile jego wskazówki, co należy robić, mogą brzmieć wiarygodnie, to trudno się spodziewać, by wiedział on, czego nie powinno się robić i co stoi na przeszkodzie na drodze do sukcesu. Tę wiedzę posiadają zamiast tego wszyscy ci, którzy ponieśli w biznesie porażkę. I to oni są wiarygodnym źródłem błędów, jakie można popełnić, prowadząc własny biznes. Problem w tym, że historie sukcesu są powszechnie dostępne w formie artykułów, książek i szkoleń, a historie porażek, których jest zdecydowanie więcej, najczęściej są nieznane, zapominane lub pomijane. Tym samym historie sukcesu są nadmiernie reprezentowane w stosunku do historii porażek. Nassim Taleb w “Antykruchości” ilustruje to następującą refleksją: “Informacje mają pewną przykrą własność: ukrywają porażki. Wielu ludzi przyciągnął na rynki finansowe sukces sąsiada, który wzbogacił się na giełdzie i zbudował sobie ogromną willę po drugiej stronie ulicy. Jednakże porażki są zwykle ukrywane i nikt o nich nie słyszy, dlatego inwestorzy przeszacowują swoje szanse na sukces” [1].

Żeby zrozumieć w pełni zakres tytułowego błędu poznawczego, należy się najpierw przyjrzeć czynnikom odpowiedzialnym za sukces. Jest ich oczywiście zbyt wiele, by próbować je wszystkie zebrać w jednym artykule, ale na pewno można wyodrębnić cztery podstawowe przesłanki sukcesu [2]. Będą to:

- kontekst – sukces zależy od warunków rynkowych, od konkurencji, od odpowiedniego momentu wejścia na rynek, czyli od czynników, które nie zależą bezpośrednio od nas, przedsiębiorców, i co się z tym wiąże, literalne podążanie za radami ludzi sukcesu i staranie się powtórzenia ich sukcesu zawsze będzie się kończyć porażką, bo będziemy działać w innym kontekście, w odmiennych uwarunkowaniach rynkowych,
- unikalność: każdy biznes jest inny, dlatego nawet jeśli chcielibyśmy odtworzyć czyjś biznes krok po kroku, to nam się nie uda, bo – patrz kolejny punkt:
- mnogość czynników: wystarczy zmiana jednego parametru spośród tysięcy obecnych, by uzyskać inne rezultaty,
- zmienność: punkty oparcia ulegają ciągłej zmianie (przykłady: zmiany legislacyjne, zmiany w cyklach gospodarczych, zmiany polityczne) – w efekcie jeden przedsiębiorca wykorzysta szansę rynkową, a stu innych, którzy będą chcieli pójść w jego ślady, i którzy będą działać na ciut innych zasadach, już takiego sukcesu nie odniesie.

Ktoś, kto odniósł sukces, zazwyczaj o źródłach swojego sukcesie będzie wiedzieć niewiele. To zaskakujące, ale tak jest, i to z prostego powodu. Opowieść biznesmena o jego sukcesie będzie bowiem koncentrowała się na kamieniach milowych, które pchnęły jego biznes na nowe tory. Jednak taka opowieść nie będzie uwzględniała czynników, zazwyczaj niewidocznych, które miały decydujące znaczenie dla jego biznesu, a były bądź całkowicie losowe, bądź pojawiły się w odpowiednim czasie i odpowiednim miejscu. Znamiennym przykładem jest choćby historia sukcesu Billa Gatesa: gdyby tylko jeden z czynników, które zadecydowały o jego sukcesie, był nieco inny, ktoś inny dzisiaj byłby na jego miejscu. Mam na myśli takie czynniki jak rodzice Gatesa i ich bliskie kontakty z szefostwem IBM; możliwość korzystania przez niego z komputerów, gdy te nie były jeszcze szeroko dostępne; czy fakt urodzenia i przebywania Gatesa w USA w okresie, gdy technologie komputerowe właśnie nabierały rozpędu. To się nazywa urodzić się, a potem rozwijać się i swoje pomysły, w odpowiednim miejscu i w odpowiednim czasie.

Jeszcze gorzej sprawa wygląda, gdy jako obserwator zewnętrzny wyciągamy wnioski jedynie z dostępnych danych, z pominięciem tych, które są niewidoczne, usunięte lub przeoczone. Poniżej kilka przykładów:

1/ Słynna historia z okresu II Wojny Światowej, gdy zespół naukowców otrzymał zadanie zwiększenia szans na dotarcie bombowców do bazy po przeprowadzonej akcji. Po przeanalizowaniu uszkodzeń obecnych na samolotach, które powróciły do bazy, zasugerowano, aby wzmocnić konstrukcję samolotów w miejscach, gdzie uszkodzeń, czyli otworów po pociskach, było najwięcej. Abraham Wald, specjalista od statystyki, był odmiennego zdania, i okazało się, że miał rację. Zauważył on, że do analizy wzięto jedynie samoloty, które do bazy wróciły, pomijając te, które zostały zestrzelone, co okazało się klasycznym przykładem błędu selekcji danych [3], nazywanym też błędem przeżywalności [4] (ang. survivorship bias [5]). Należało bowiem wzmocnić te fragmenty samolotów, na których było najmniej śladów po pociskach, a te z największą ilością takowych okazały się po prostu najbardziej odporne na ostrzał. Więcej na temat tu [6] i tu [7].

2/ Wydaje nam się, że stosunkowo łatwo napisać książkę, która odniesie sukces. Bo hasło “bestseller książkowy” kojarzy nam się z konkretnymi, popularnymi pisarzami. Nie wiemy jednak, ilu pisarzy, nawet bardzo dobrych, bez powodzenia próbowało ze swoimi manuskryptami dotrzeć do wielkich wydawców. Prawdopodobnie więcej niż 99 procent ogółu wszystkich pisarzy nigdy nie doczekało się druku swojej książki.

3/ Uważamy, że dwadzieścia, trzydzieści lat temu produkowane samochody były solidniejsze niż obecnie, mimo że wszelkie dane wskazują jednoznacznie, że dzisiejsze auta są bezpieczniejsze i mniej wadliwe. Skąd więc ten rozdźwięk? Bo koncentrujemy się na opowieściach o pojedynczych egzemplarzach długowiecznych Mercedesów czy Volkswagenów, które swój doskonały stan zawdzięczają albo a/pedantycznym właścicielom, przesadnie dbającym o ich stan, albo b/ kierowcom rzadko i mało eksploatującym swe auta, albo c/ wyjątkowo bezawaryjnym częściom (zgodnie z krzywą Gaussa, znikoma ilość samochodów schodząca z linii produkcyjnych będzie idealna i bezawaryjna przez długie lata), albo wszystkim trzem czynnikom naraz.

4/ W pracach analizujących indeksy giełdowe oraz strategie biznesowe zazwyczaj nie bierze się pod uwagę spółek, które zbankrutowały lub które nie spełniają predefiniowanych kryteriów, co mocno wypacza końcowy wynik. Jednym z najbardziej znanych przykładów błędu selekcji danych pojawił się w słynnej publikacji biznesowej, “Od dobrego do wielkiego” Jima Collinsa. Nie dość, że do analizy najlepiej zarządzanych spółek zostały wybrane firmy, które z przeciętnych firm stały się liderami w swoich branżach. Problem w tym, że spośród 1435 firm Collins wybrał do analizy tylko te, które spełniały jego warunki (przez długi okres niezmiennie dawały stopę zwrotu wyższą niż indeksy giełdowe), a na dodatek niedługo po publikacji książki dwie z jedenastu analizowanych przez niego spółek zbankrutowały (Fannie Mae i Circuit City) [8], a reszta radziła sobie gorzej niż indeksy giełdowe, co sprawiło, że wiarygodność książki (i metodologia doboru spółek do analizy) spadła do zera.

Jakie konsekwencje niesie ze sobą ten błąd poznawczy? Oprócz tych wspomnianych już wyżej, dodam jeszcze jedną, i chyba najważniejszą. Otóż błąd selekcji danych powoduje, że przeceniamy prawdopodobieństwo odniesienia sukcesu, a zarazem zaniżamy prawdopodobieństwo poniesienia porażki. Dlatego prawda jest taka, że większość historii sukcesu nie ma dla nas żadnej wartości, jeśli chodzi o naszą własną karierę czy firmę.

Zainteresowanych tematem polecam wykład Davida McRaneya, autora wydanej w Polsce książki, “Ruletka nawyków” [9]:

[1] Antykruchość, Nassim Taleb, Kurhaus Publishing, 2012, str. 415
[2] Cztery czynniki na podstawie: http://intenseminimalism.com/2013/dont-listen-to-successful-people/
[3] “Błąd selekcji danych” to propozycja spolszczenia angielskiego terminu “survivorship bias” w wykonaniu Trystero, inwestora i blogera finansowego – http://blogi.ifin24.pl/trystero/2010/12/18/survivorship-bias-na-przykladzie/
[4] “Błąd przeżywalności” to z kolei propozycja spolszczenia tego terminu przez Agnieszkę Dąbek-Malczyk, tłumaczkę książki “Sztuka jasnego myślenia” Ralfa Dobelli’ego (link do recenzji).
[5] http://en.wikipedia.org/wiki/Survivorship_bias
[6] http://youarenotsosmart.com/2013/05/23/survivorship-bias/
[7] http://en.wikipedia.org/wiki/Abraham_Wald
[8] Pierwszy zauważył tę rozbieżność Steven Levitt, współautor książki “Freakonomia” (link do recenzji):
http://freakonomics.com/2008/07/28/from-good-to-great-to-below-average/
[9] Ruletka nawyków, David McRaney, PWN, 2013