MBA w dziesięć dni – Steven Silbiger – recenzja

Pomysł na książkę – znakomity, realizacja – bez zarzutu, ale założenia – nierealistyczne. Jak łatwo można się domyślić, cały koncept rozbija się o tytułowe “dziesięć dni”. Trzeba przyznać, że marketingowo zostało to rozegrane świetnie, w końcu tytuł jest chwytliwy i przyciągający uwagę. W końcu któż by nie chciał, i to niemal za darmo, w porównaniu do kosztu studiów MBA, w szybkim czasie posiąść całą niezbędną wiedzę w zakresie zarządzania przedsiębiorstwem? Jednak w praktyce zapoznanie się w tak krótkim czasie z programem realizowanym zwykle w dwa lata jest po prostu niewykonalne. Co więcej, to tylko książka, to tylko tekst. A przecież studia MBA cenione są głównie za możliwość nawiązania kontaktów biznesowych, które procentują potem przez cały okres kariery zawodowej.

Wracając do zawartości. Jest tu dosłownie wszystko, co jest niezbędne do prowadzenia biznesu. Każdy z dziewięciu głównych tematów, czyli marketing, etyka, rachunkowość, nauka o organizacji, analiza ilościowa, finanse, zarządzanie operacyjne, ekonomia i strategia, zostały dokładnie omówione i przeanalizowane. Ale poza samą treścią ta 500-stronicowa cegła ma jeszcze jedną wielką zaletę. Otóż pokazuje ona ogrom wiedzy, która jest wymagana na różnych etapach prowadzenia firmy. A im większa firma, tym szerszy zakres wiedzy jest wręcz niezbędny.

mba-10-dni_2571
Źródło: Wydawnictwo MT Biznes

Ale rzeczywistość wygląda zgoła inaczej niż sugeruje zawartość i układ książki. W praktyce wiedzę o prowadzeniu biznesu zdobywa się stopniowo, zazwyczaj na zasadzie prób i błędów, dlatego założenie, że w kilkanaście, czy nawet w kilkadziesiąt dni, można ogarnąć wszystkie aspekty biznesu, jest mało realistyczne. Co równie ważne, nie znam żadnego przedsiębiorcy, który miałby w małym malcu całą wiedzę opisaną w tej książce. Bo jeden człowiek może, i najczęściej powinien, zostać specjalistą w wąskiej dziedzinie, a szef czy dyrektor tylko koordynuje całym przedsięwzięciem. Dlatego im większa firma, tym bardziej upodabnia się ona do korporacji, gdzie każdy z kluczowych pracowników odpowiada za konkretny dział.

I jeszcze jeden zarzut wobec autora. Brakuje studiów przypadku, czyli tego, z czego najbardziej słyną studia MBA. W efekcie w książce upchnięto tak dużo teorii, że z każdą kolejną stroną staje się ona coraz bardziej monotonna. I to mimo wartościowych treści, co do których nie ma jak się przyczepić. Zastanawiam się też, do kogo właściwie jest skierowana ta lektura. Dla czytelników, których nie stać na studia MBA? Być może, ale gwarantuję, że zapoznanie się z tą książką ma tyle wspólnego z rzeczywistą nauką w ramach stacjonarnego MBA co zapoznanie się z instrukcją obsługi smartfona, gdy takowego nawet nie posiadamy. W sumie będziemy wiedzieli, jak go obsługiwać, ale skoro go nie posiadamy, nie mamy jak tej wiedzy przetestować. Zważywszy na ten ostatni argument, “MBA w dziesięć dni” wygląda mi raczej na powtórkę z materiału dla absolwentów tego rodzaju studiów, ewentualnie dla kadry menedżerskiej, która nie ma czasu na dalsze studiowanie. W każdym razie doświadczony menedżer nie znajdzie tu nic nowego, a początkujący może dostać rozdwojenia jaźni, jeśli chciałby opanować zawarty tu materiał w 10 dni.

Najważniejsze na koniec: książka sprzedała się w niemal półmilionowym nakładzie na całym świecie. A o to przecież chodzi wydawcom. Jest więc sukces, są czytelnicy, więc o co chodzi? Jak dla mnie to kolejne, dosyć suche kompendium wiedzy, z którego użytek niewielki, jeśli nie zastosujemy tej wiedzy w praktyce. A to byłoby możliwe tylko w dużej firmie lub w korporacji. Jednak specjaliści tam pracujący zazwyczaj posiadają już wysokie kwalifikacje, odpowiednie wykształcenie kierunkowe i dyplom którejś uczelni MBA. Pozostają więc dwa pytania bez odpowiedzi: do kogo adresowana jest ta książka, i czemu tak wielu czytelników ją kupiło? Czyżby uwierzyli w tytuł, będący ziszczeniem najskrytszych marzeń każdego copyrightera?

 

Autor: Steven A. Silbiger
Tytuł: MBA w dziesięć dni
Oficjalna strona wydania polskiego:
http://www.mtbiznes.pl/b1489-mba-w-dziesiec-dni.htm
Wydawnictwo:  MT Biznes
Rok wydania:  2014
Ilość stron:  502
ISBN: 978-83-7746-985-9

Dziękuję redakcji Wydawnictwa MT Biznes za udostępnienie egzemplarza recenzenckiego.

 

2 thoughts on “MBA w dziesięć dni – Steven Silbiger – recenzja

  1. no cieszymy się, że wróciłeś z nowym wpisem ;) książki nie znam, ale faktycznie- trochę to wszystko nierealne, ludzie chyba po prostu naiwnie myślą, że wystarczy im czasem przeczytać coś “mądrego” i specjalistycznego i będą alfa i omega a niestety to tak nie działa no ale kto to zrozumie… :D pozdrawiam ;)

  2. dokładnie takie książki do wielu rzeczy się nie przydają. albo wyciągniesz coś ważnego z zaledwie paru stron albo druga opcja jak masz już firmę wiesz co i jak to można przeczytac… żeby… móckonrolowac swoich menagerów…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


− 1 = 5

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>