Jak gry losowe usypiają rozum?

Śmiem twierdzić, że liczenie na cudowną odmianę losu w postaci głównej wygranej wprawia nasz rozum w stan intelektualnej śpiączki. Dla wielu nałogowych graczy hazard to wręcz styl życia. Dla innych to “niezawodny” sposób na szybkie wzbogacenie się i szybkie rozwiązanie wszystkich problemów.

Co najgorsze, gry losowe mają destrukcyjny wpływ na naszą psychikę, utrwalając model porażki. Na nieświadomym poziomie hazardzista cały czas przegrywa. Nie mają znaczenia sumy. Puściłeś kupon za 3 zł i przegrałeś? Powiesz – to tylko 3 złote. Ale nie grasz od wczoraj. Nałogowi gracze grają całe dziesięciolecia, na 99,9999 % nie wygrywając nigdy poważniejszej kwoty, mając przeciw sobie rachunek prawdopodobieństwa. Tylko i aż. Szóstka w lotto to szansa 1 do prawie 14 000 000. Jakie masz szanse, że wygrasz, a jakie, że przegrasz?

A nawet jeśli wygrasz, czy będziesz wiedział, co zrobić z wygraną? Bez ponadprzeciętnej wiedzy o finansach daleko nie zajdziesz, będziesz popełniał te same błędy co w przypadku małych, drobnych kwot. Paradoksalnie, zasada ta dotyczy także milionerów. Okazuje się, że ponad 60 % koszykarzy NBA bankrutuje w ciągu 5 lat od zakończenia kariery zawodowej. Podobne statystyki dotyczą zwycięzców loterii, którzy tracą wszystkie pieniądze w ciągu 5-10 lat od wygranej.

W wydanej w 2010 roku książce “Ekonomia przetrwania” pisałem:

Najrozsądniejsza porada to zrezygnowanie z hazardu w 100 %. Nie dość, że przyniesie nam to wymierne oszczędności, to systematycznie będzie pozytywnie wpływać na postrzeganie siebie względem czynników zewnętrznych. Chodzi o to, aby zacząć panować nad rzeczywistością. Jeśli cały czas przegrywamy, zdajemy się na ślepy los i potęguje się w nas uczucie, że nam się nic nie uda, bo nie mamy szczęścia i przenosimy to na inne sfery życia codziennego.

Grać więc czy nie? Oszukiwać siebie czy nie? Odpowiedz sobie sam. Albo pogadaj o tym ze znajomym, który jest nałogowym graczem. Może uratujesz mu życie i masę pieniędzy.

7 thoughts on “Jak gry losowe usypiają rozum?

  1. A co jeżeli traktuję hazard (kasyno, totalizator, etc.) jako typową rozrywkę i podchodzę do tego “Mam 100 zł. Idę się rozerwać.”?
    Płacę za zastrzyk adrenaliny. Mógłbym skoczyć na bungee, mogę iść do kasyna.

    1. Nie jestem wyrocznią w tej kwestii, mój punkt widzenia to jeden z tysięcy możliwych punktów widzenia, każdy ma prawo do swojej oceny. Jednak nie zmienia to faktu, że hazard to rodzaj narkotyku, uzależnienia. To czynność, która zmienia strukturę neoronalną mózgu, więc ma niebagatelny wpływ na nasze przyszłe zachowanie. Hazard jako zastrzyk adrenaliny? Właśnie po to został stworzony. Jako odskocznia od codzienności, coś ekscytującego, co wciąga i później uzależnia. A linia między zabawą a uzależnieniem jest bardzo cienka. Nigdy nie wiesz, kiedy ją przekroczysz. Istnieje takie powiedzenie: “Najgorszą rzeczą, jaka może się przydarzyć graczowi (hazardziście), jest duża wygrana”. Wielu graczy wpada w nałóg dopiero po pierwszej większej wygranej. Więc pułapek w hazardzie jest na pewno więcej, niż sobie uświadamiamy.

  2. Zgadzam się. Problem w tym, że wszystko, co nam przynosi zastrzyk adrenaliny uzależnia. Taka jest natura adrenaliny.
    Ważniejsze jest by być tego świadomym, niż by unikać hazardu za wszelką ceną.
    Hazard jest tylko narzędziem i jako takie może być nadużywane. Jak każde z narzędzi. Z jednej strony nie można więc go demonizować, z drugiej bagatelizować. Aurea mediocritas :)

  3. Pytanie tylko czy po kilku latach regularnego grania w totka i po dwóch ustrzelonych ‘trójkach’ człowiek nadal odczuwa ten sam zastrzyk adrenaliny co na początku? A może potrzebuje wciąż więcej – i wtedy pojawia się niebezpieczeństwo uzależnienia.

    1. Niektórzy twierdzą, podpierając się statystyką, że czym dłużej się gra, tym większa szansa, że wygrana wreszcie przyjdzie. Po drugie, gdy ma się w ręce kupon (na cokolwiek), do momentu losowania (lub uzyskania wyników z jakiejś gry), jest się wygranym. I to najbardziej uzależnia. Te krótkie chwile, gdy się jest POTENCJALNIE wygranym. Dopiero wyjście z tego schematu może dać wolność i uczucie szczęścia, gdy człowiek zaczyna skupiać się na innych sprawach. Wielu graczy warunkuje też rozpoczęcie nowego, lepszego życia od faktu wygranej. “Wygram, wtedy dopiero będzie życie” – powtarzają do znudzenia.

      Ktoś kiedyś mądrze rzekł: “Nowe życie nie zaczyna się od zmiany otoczenia, tylko od zmiany perspektywy”. I to właśnie daje odejście od gier losowych – inna, świeża perspektywa na teraźniejszość.

  4. Ja myślę, że w przypadku grania w lotto lub gry podobnego typu ludzie zawsze wierzą, że coś wygrają. Pewnie zdają sobie sprawę (bardziej lub mniej), że to mało prawdopodobne, ale i tak grają w nadziei na odmianę losu ;) O adrenalinę pewnie po części też chodzi, ale według mnie raczej o tej nadzieje na nowe życie. Jeśli chodzi o hazard, kasyna itp. to bardzo niebezpieczne obszary. człowiek szybko zapomina wtedy o racjonalnym podejściu. Rozum śpi…

  5. To nie do końca jest tak. Trzeba po prostu edukować ludzi na czym polega gra losowa. Problem powstaje już w samej szkolnej edukacji i zrozumieniu słowa “losowość”, gra losowa to gra w której nie da się przewidzieć wyniki. Dedukcja – jestem skazany na porażkę. Wniosek – gram tylko dla zabawy i gram za tyle ile mogę stracić. Sam stosuję tę zasadę i nie czuję się człowiekiem Porażką :) Pozdrawiam

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


− 5 = 1

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>