Dekonstrukcja mitu oszczędzania

Jedna z głównych tez lansowanych przez media, banki czy doradców finansowych brzmi następująco: “warto oszczędzać”. Słysząc to hasło niemal na każdym kroku, przestaliśmy się zastanawiać nad jego głębszym sensem. “Warto oszczędzać” to tzw. słowo klucz, które jawi się jako jedyny sposób na uzyskanie finansowej niezależności. Nie będziesz oszczędzał, to nie będziesz miał pieniędzy, nie zabezpieczysz swojej przyszłości.

Niestety, rzeczywistość jest bardziej skomplikowana niż nieźle skrojony slogan czy potoczne powiedzonko.

Oszczędzanie ma oczywiście sens, jednak nie dla każdego, nie w każdej sytuacji i nie zawsze. Wszystko zależy od kontekstu i od umiejętności zastosowania najlepszej strategii w konkretnej sytuacji. A to nie lada wyzwanie dla większości ludzi, nie tylko w Polsce.

W realiach finansowych hasło “warto oszczędzać” przybiera bardziej rozbudowaną formę. Najczęściej z ust doradców usłyszymy zdanie w rodzaju:

“Odkładaj regularnie 10 % swoich dochodów i korzystaj z dobrodziejstw procentu składanego, a w ciągu 30-40 lat uzbierasz ogromny kapitał.”

W zasadzie teza brzmi sensownie. Ja osobiście potrzebowałem kilku lat, by dokonać jej dekonstrukcji i całkowicie ją obalić. Więc gdzie te pułapki i błędy logiczne, skoro niemal cały świat stosuje się do tej zasady?

Oto moje argumenty:

1. Nie można mówić o oszczędzaniu w oderwaniu od innych elementów, jakie składają się na finanse domowe. Umiejętność oszczędzania to tylko jeden z elementów, który składa się na większą całość edukacji finansowej.

Samo oszczędzanie jest, niestety, bezwartościowe, jeśli nie umiemy zarabiać, a następnie ustalać priorytety w domowym budżecie, rozważnie inwestować czy zarządzać różnorakimi zobowiązaniami finansowymi. Co więcej, idea oszczędzania jest pełna nieporozumień, sprzeczności, błędów logicznych i konfliktów interesów.

2. Skupienie się wyłącznie na oszczędzaniu może doprowadzić choćby do tego, że zaczniemy traktować oszczędzanie jako jedyny pewny sposób na pomnożenie pieniędzy.

W obecnych realiach gospodarczych nie istnieje nic pewnego, zwłaszcza w branży finansowej.

3. Zasada “odkładaj 10 % dochodów” jest w obecnych czasach strategią nierealistyczną. Dlaczego? Bo większość ludzi wydaje tyle co zarabia (albo więcej), nie mając fizycznej możliwości wykształcenia nawyku oszczędzania.

4. Jednym z największych błędów logicznych jest traktowanie inwestowania na równi z oszczędzaniem. Jeśli część naszych dochodów, np. 10 %, regularnie inwestujemy na giełdzie lub w wybranych funduszach akcyjnych, to nie znaczy, że regularnie oszczędzamy. To znaczy jedynie, że regularnie inwestujemy, regularnie narażając cały nasz kapitał na ryzyko straty.

5. Klienci różnych instytucji finansowych odkładają swoje pieniądze w funduszach i programach oszczędnościowych w nadziei na pomnożenie kapitału. Jednak mało kto wie, że oprocentowanie lokat i funduszy bezpiecznych nie przekracza zwykle inflacji, co sprawia, że taka inwestycja jest po prostu nierentowna. To jedynie zamrożenie kapitału.

6. Procent składany ma sens w sytuacji, gdy zwrot z inwestycji, pomniejszony o wymagane opłaty i prowizje, jest dużo większy niż inflacja. Idealnie od 4% do 6% powyżej inflacji, co oznacza, że zwrot z inwestycji powinien wynieść od 8% do 10 %. Jednak w takim rozumowaniu tkwi zasadniczy błąd. Klasyczne oszczędzanie jest oprocentowane w granicach oczekiwanej inflacji, co redukuje zyski do zera.

Natomiast oszczędzanie w instrumentach finansowych, gdzie istnieje potencjał na zyski rzędu 8-10 % (albo większy), już nie jest oszczędzaniem, tylko inwestowaniem obarczonym ryzykiem.

7. Długa, 30-to lub 40-letnia perspektywa oszczędzania jest w obecnych realiach niezwykle ryzykowna. Tak naprawdę nie wiemy, w jakiej kondycji będzie gospodarka światowa czy narodowa za 2-3 lata, więc jak tu zaufać wybranej instytucji finansowej w tak długim horyzoncie czasowym? Czy w międzyczasie nie zbankrutuje? Czy pieniądz nie straci na wartości? Czy któregoś dnia nie będziemy mieć do czynienia z hiperinflacją?

8. Oszczędzanie to umiejętność bierna, zachowawcza, zdystansowana. Niewątpliwie ma to swoje zalety, bo może choćby stanowić antidotum na zadłużanie się, ale pamiętajmy, że z oszczędzania nie rodzą się fortuny.

9. W kontekście budżetu domowego oszczędzanie “przegrywa” z większością innych kluczowych umiejętności, takich jak umiejętność zarabiania, umiejętność wydawania, umiejętność planowania czy umiejętność inwestowania. Nie demonizujmy więc oszczędzania. Jest ważne, ale nie najważniejsze.

10. Oszczędzanie ma swoje plusy i minusy, jednak z definicji nie służy ono do pomnażania pieniędzy, lecz jedynie do ich zachowania. Warto w tym miejscu przytoczyć jedną z definicji oszczędzania, wedle której “oszczędności to niewydany dochód“.  To, czego nie wydasz, to są twoje oszczędności. Tym samym niewydane 100 zł będzie oznaczało, że zaoszczędziłeś 100 zł. Zresztą w takim układzie oszczędzanie w banku na 3 % jest mniej istotne niż niewydanie i zaoszczędzenie 100 zł, co równe jest 100 % zysku!

Ja osobiście traktowałbym oszczędzanie jako nie priorytet czy ostateczny cel, ale jako jeden z pierwszych etapów budowania wiedzy finansowej.

Kluczem do zamożności czy wolności finansowej jest odpowiedź na pytanie, co zrobimy z zaoszczędzonymi pieniędzmi?

Jak wiadomo, pieniądze są zawsze potrzebne na start (inwestycji, firmy, współpracy biznesowej itd.), jednak najważniejsze jest, co potem z nimi zrobimy. Jaką mamy wiedzę na temat inwestowania, biznesu, gospodarki, ekonomii?

W takim kontekście oszczędności to jedynie punkt wyjścia, natomiast inwestowanie to wyższa szkoła jazdy, od której zależeć będzie finansowa jakość naszej przyszłości.


Ps. Chcesz czytać na bieżąco moje posty i od czasu do czasu otrzymać jakiś mały bonus?

Wystarczy, że zapiszesz się na moją listę, a ja zajmę się całą resztą. Dzięki raz jeszcze!

Zgadzam się z Polityką Prywatności

6 thoughts on “Dekonstrukcja mitu oszczędzania

  1. Zgadzam się, w oszczędzaniu najważniejsze jest co zrobimy z tymi pieniędzmi.
    Wydaje mi się że właśnie banki robią nakłaniają ludzi do oszczędzania, bo banki zarabiają najwięcej na oszczędzających.
    Niestety, mamy inflację, dlatego oszczędzanie nie opłaca się.

  2. W większości słuszne uwagi, chociaż muszę się przyczepić do jednego – wybierając odpowiednią lokatę uzyskamy oprocentowanie, które nawwet po uwzględnieniu inflacji i podatku od przychodów kapitałowych pozwoli nam zarobić:)

  3. no tak, dowiedzielismy sie ze inwestowanie oszczednosci jest wazne. ale czy to wyczerpuje nam zagadnienie i czy neguje zasadę odkładania 10% swoich dochodów ?

  4. Jeszcze przed wojną II światową zamożny Żyd powiedział do swojego przyjaciela Polaka – “Ty nie myśl jak oszczędzać ty myśl jak zarobić” i tym się kieruję.
    Pamiętam lata 80, było coś takiego jak SKO (tam lokowałem swoje kieszonkowe) żeby po 8 latach oszczędzania w szkole podstawowej na koniec roku za wszystkie pieniądze kupić dosłownie 2 lody w sklepie spożywczym(skutek denominacji), nie myślcie że pieniędzy było mało za tą sama kasę w 6 klasie podstawówki mogłem kupić rower.

  5. Heh, punkt 3 jest mocny. Nie da się wyrobić nawyku oszczędzania jak nie ma czego oszczędzać. W naprawdę ciężkich czasach przyszło nam żyć. Szczególnie młode osoby mogą miec problemy w perspektywie kilku lat. Często nie zdają sobie nawet jeszcze z tego sprawy…

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


9 + = 10

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>