Czarny łabędź, Nassim Taleb – recenzja

Taleba jako obrazoburczego eseistę i pełnego pogardy dla ekonomistów filozofa można nie lubić. Ale Taleba jako speca od szacowania ryzyka i “dyżurnego dysydenta na Wall Street” [1] należy uważnie wysłuchać. Nie można bowiem przejść obojętnie obok wielu jego koncepcji, których z powodzeniem użył jako pretekst do ataku na skostniały system finansowy.

Bodaj najbardziej znana jego koncepcja nosi nazwę “czarnego łabędzia“.  W ujęciu autora, Czarny Łabędź to zdarzenie rzadkie, które można opisać na trzy sposoby. Po pierwsze, jest nietypowe, co sprawia, że nie można go w żaden sposób przewidzieć. Po drugie, jego wpływ na rzeczywistość jest ogromny, nieraz katastrofalny. I wreszcie, jego wystąpienie, mimo braku możliwości jego przewidzenia,  łatwo jesteśmy sobie w stanie wyjaśnić, co sprawia, że po fakcie wydaje nam się, że dane zdarzenie było jednak łatwo przewidzieć.

Taleb rozróżnia dwa rodzaje Czarnych Łabędzi: pozytywne i negatywne. Oba są równie mało prawdopodobne, a różnica polega na ewentualnych skutkach, jakie ze sobą niosą owe rzadkie, nieprzewidywalne zdarzenia. Do pierwszej grupy, czyli pozytywnych  Czarnych Łabędzi, Taleb zalicza takie zdarzenia jak nieoczekiwane zyskanie statusu bestsellera danej książki, wynalazki i odkrycia naukowe czy inwestycje funduszy Venture Capital. Do drugiej, negatywnej, zalicza wojny i kryzysy, których skutki są zazwyczaj opłakane i dalekosiężne. Przy czym zdaniem autora, mimo że pewne zdarzenia jesteśmy w stanie teoretycznie przewidzieć, to „obawiamy się nie tych nieprawdopodobnych zdarzeń co trzeba” [2]. W celu zilustrowania tej tezy, Taleb wprowadza kolejne rozróżnienie: na Czarne Łabędzie, o których można usłyszeń w mass mediach, np. spodziewane pęknięcie bańki inwestycyjnej, oraz na Czarne Łabędzie, „o których nikt nie mówi, ponieważ nie uwzględniają ich obecne modele” [3], np. „czarny poniedziałek” w dniu 19 października 1987 roku, gdy Dow Jones zanotował spadek w rekordowej wysokości 22 procent [4].

BlackSwanŹródło: Kurhaus Publishing

Co sprawiło jednak, że „Czarny Łabędź” zyskał tak wielką popularność na całym świecie? W końcu 3 miliony sprzedanych egzemplarzy i tłumaczenia w 33 językach świadczą o tym, że z perspektywy rozprzestrzeniania się doniosłych idei mamy do czynienia ze zjawiskiem wyjątkowym.

Na temat prawdopodobieństwa i szacowania ryzyka napisano setki, jeśli nie tysiące, książek i prac akademickich. Ale to „Czarny łabędź” wzbudził najwięcej kontrowersji, a Nassim Taleb zyskał największą sławę wśród autorów zajmujących się tematyką niepewności, ryzyka i rzadkich zdarzeń. Na czytelników, którzy książki o prawdopodobieństwie czy statystyce uważają za nudne lub zbyt naukowe, czeka tu spora niespodzianka. Mamy tu bowiem do czynienia z autorem w każdym calu nietuzinkowym, momentami obrazoburczym, a przede wszystkim bardzo wyrazistym. To z pewnością w dużej mierze przyczyniło się do ogromnego sukcesu książki. Prawdopodobnie ten sam temat omówiony przez autora miałkiego i bardziej stonowanego mógłby przejść bez echa.

Choć nie należy zapominać o jeszcze jednym czynniku, kto wie czy nie najważniejszym. „Czarny łabędź” ukazał się w 2007 roku, tuż przed wystąpieniem ogólnoświatowego kryzysu bankowego rok później. A Taleb został uznany, choć niesłusznie, jak sam przyznaje, za jednego z nielicznych fachowców i publicystów, którzy „przewidzieli” ów kryzys, nazwany po fakcie, jakżeby inaczej, Czarnym Łabędziem. Autor przypomina jednak w posłowiu, napisanym trzy lata po debiucie, że Czarny Łabędź to zdarzenie, którego przewidzieć nie można, co w przypadku kryzysu nie miało miejsca, bo „wynikał on z kruchości systemów, które nie wiedziały o istnieniu zdarzeń z kategorii Czarnego Łabędzia albo nie przyjmowały ich do wiadomości” [5].

Warto w tym miejscu przytoczyć w pełnym brzmieniu konkretne słowa autora, by w pełni zrozumieć źródło popularności Taleba w tak wielu środowiskach. Przypomnijmy, był rok 2007, a Taleb pisał, że „rosnąca koncentracja banków wydaje się obniżać prawdopodobieństwo kryzysów finansowych, ale jednocześnie, kiedy już wystąpią, będą miały bardziej globalną skalę i mocno w nas uderzą [6], by zaraz dodać, że „kryzysy będą rzadsze, ale poważniejsze. Im rzadsze zdarzenie, tym mniej wiemy o jego prawdopodobieństwie. To znaczy, że coraz mniej rozumiemy prawdopodobieństwo kryzysy finansowego [7]”.

Jednak najbardziej znane słowa, jakie wyszły spod pióra Taleba, brzmią następująco: „Każdego, kto wyrządza swoim prognozami szkody, należy traktować jako głupca lub kłamcę. Niektórzy progności szkodą społeczeństwu bardziej niż przestępcy. Błagam, nie siadajcie za kierownicą autobusu szkolnego z zawiązanymi oczami [8]. Przy czym głupcami i kłamcami mieli być, zdaniem Taleba, wszyscy ci, którzy zajmują się przygotowaniem i publikowaniem prognoz ekonomicznych, a ich głównym mankamentem jest to, że są one zafałszowane i nierzetelne, bo oparte na złych modelach i wybiórczych danych.

Na marginesie, w książce pojawia się polski akcent. O tyle zaskakujący, bowiem rzadko zdarza się, by zagraniczny autor w bestsellerowej książce (przypomnę, ta sprzedała w nakładzie ponad 3 milionów egzemplarzy), cytował polskich autorów. Tutaj międzynarodowej nobilitacji doczekali się dwaj rodzimi naukowcy, Tadeusz Tyszka i Piotr Zielonka [9], a pracą, na którą powołuje się Taleb, jest ich badanie porównujące umiejętności prognostyczne analityków finansowych i meteorologów [10].

Zaintrygowanych koncepcją Czarnego Łabędzia i jego szczegółową charakterystyką odsyłam do lektury. Co więcej, Taleb, choć nieco chaotycznie, porusza tu multum tematów, takich jak problem indukcji, błędy poznawcze, problem eksperta, skalowalność kariery, przypadkowe odkrycia, strategia sztangi czy jakość naszych prognoz. Powodów, dla których warto sięgnąć po tę książkę, jest więc naprawdę sporo. Ale gdybym miał podać jeden, główny powód, brzmiałby tak: wiedza o zdarzeniach o niskim prawdopodobieństwie jest niezbędna, by uniknąć poważnych błędów, także tych finansowych. A do tej pory nie spotkałem się z publikacją, która by tłumaczyła kwestie zarządzania ryzykiem lepiej niż uczynił to Nassim Taleb w „Czarnym Łabędziu”.

Źródła:

[1] Jakże trafny opis Taleba w wykonaniu Malcolma Gladwella.
Źródło: Co widział pies?, M. Gladwell, Znak, 2011, str. 63

[2-3] Czarny łabędź, Nassim Taleb, Kurhaus Publishing, 2014, str. 131

[4] http://pl.wikipedia.org/wiki/Czarny_poniedzia%C5%82ek_%281987%29

[5] Czarny łabędź, Nassim Taleb, Kurhaus Publishing, 2014, str. 448

[6-7] ibidem, str. 324

[8] ibidem, str. 245

[9]  ibidem, str. 226

[10] Tyszka T., Zielonka P., 2002, „Expert Judgements: Financial Analysts Versus Weather Forecasters”, Journal of Psychology and Financial Markets, 3(3), str. 152-160

3 thoughts on “Czarny łabędź, Nassim Taleb – recenzja

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


6 − = 2

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>