Co sprawia, że nasze szanse rosną?

Ostatnie badania naukowe (Ibrahim Senay, Dolores Albarracin, Kenji Noguchi, 2012) dowodzą, że osiągamy zdecydowanie lepsze wyniki, jeśli przed spotkaniem biznesowym lub podjęciem ważnej decyzji postawimy sobie pytanie: “Czy dam radę to zrobić?”, zamiast składania deklaracji typu: “Tak, zrobię to”.

Na pozór różnica wydaje się niewielka, zgoda. Można powiedzieć, że to tylko słowa, a wielu z nas nie przywiązuje aż tak dużego znaczenia do niuansów językowych. Ale skoro akurat taka niewinna i niepozorna strategia działa, warto się choćby przez chwilę zastanowić, dlaczego tak jest i jakie to ma konsekwencje w codziennym życiu.

Największa zaleta strategii typu “Czy dam radę to zrobić” to zasianie wątpliwości i zburzenie sielankowej wizji w rodzaju “Pewnie, że to zrobię”. Okazuje się, że dopuszczając do głosu wątpliwości, zmuszamy nasz mózg do aktywności, i co najważniejsze, do szukania uzasadnienia.

Przekładając to na konkretne sytuacje, możemy sobie wyobrazić, że:

1/ Staramy się o podwyżkę w pracy – wtedy zadanie sobie pytania “Czy dam radę porozmawiać z szefem i otrzymać podwyżkę?” powoduje, że zaczynamy sobie odpowiadać na przykład w ten sposób:
- tak, bo ostatni projekt okazał się sukcesem i miałem w tym duży udział
- tak, ponieważ jestem świetnie przygotowany i mam dobre argumenty na poparcie mojej prośby

2/ Stawiamy sobie ambitny cel do zrealizowania w tym roku – wtedy zadanie sobie pytania “Czy uda mi się” wymusza szukanie uzasadnień typu:
- tak, bo wreszcie mam rozpisany plan krok po kroku
- tak, ponieważ tym razem postawiłem sobie realny cel, który jest w moim zasięgu.

A jeśli nie mamy gotowych uzasadnień, zaczynamy nad nimi myśleć, zaczynamy szukać właściwych strategii.

Zapytanie siebie wymusza więc na nas aktywność, natomiast składanie suchych i górnolotnych deklaracji to podejście pasywne. Pytając, otwierają się przed nami możliwości, mamy szeroki wachlarz strategii, deklaracje to z kolei tylko jedna, “słuszna” droga. Jak Wam się to podoba?

Niewątpliwie to zupełnie nowe i świeże podejście do realizacji celów. A skoro właśnie w styczniu wielu z nas szuka pomysłów i inspiracji, to być może to jest to, czego szukaliśmy?

Cóż, po prostu sprawdźmy, czy działa!

Ps. Więcej na ten temat pisze Dan Pink tutaj oraz w książkach “Drive” oraz “To Sell is Human”.

Warto też wysłuchać jego wykładu z konferencji TED:

A także dłuższego wykładu na temat jego najnowszej książki: To sell is human:

 

5 thoughts on “Co sprawia, że nasze szanse rosną?

  1. Motywacja to ogromny biznes w USA, nie bardzo już wierzę w to co mówią. Pytanie: “może to zrobię” zadaje osoba niezdecydowana. Często wycofuje się jeszcze zanim coś zacznie robić.
    Jeśli powiemy: “tak, zrobię to”, nie możemy się już wycofać. Postanowiliśmy sobie samemu że to zrobimy.
    Osobiście, kiedy powiem że to zrobię, mój system cały czas pracuje na wolnych obrotach. Dopiero kiedy napotkam problemy, i istnieje groźba że stracę dużo pieniędzy, zaczynam intensywnie myśleć i pracować.
    Dlatego mogę powiedzieć że mnie najbardziej motywuje stres. Ale żeby mieć stres, najpierw musżę powiedzieć że to zrobię.

  2. Taki sam stres wywoła też pytanie: Czy mogę to zrobić? Przynajmniej u mnie to tak działa.

    To zagadnienie z podstaw negocjacji. Jeśli skupimy się na tym, że coś musimy zrobić, to możemy wiele rzeczy po drodze po prostu przeoczyć. Jeśli zastanowimy się, czy w ogóle możemy to zrobić to wówczas przemyślimy wszystkie scenariusze działania, jakie tylko przyjdą nam do głowy i wówczas ciężko będzie nas zaskoczyć.

  3. Podpisuję się pod postem Agnieszki.

    W ogóle całą notkę można by trafnie skwitować powiedzeniem Sokratesa.

    “Wiem, że nic nie wiem.”

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *


9 − 5 =

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>