Category Archives: Zabezpieczenia

Czarny łabędź, Nassim Taleb – recenzja

Taleba jako obrazoburczego eseistę i pełnego pogardy dla ekonomistów filozofa można nie lubić. Ale Taleba jako speca od szacowania ryzyka i “dyżurnego dysydenta na Wall Street” [1] należy uważnie wysłuchać. Nie można bowiem przejść obojętnie obok wielu jego koncepcji, których z powodzeniem użył jako pretekst do ataku na skostniały system finansowy.

Bodaj najbardziej znana jego koncepcja nosi nazwę “czarnego łabędzia“.  W ujęciu autora, Czarny Łabędź to zdarzenie rzadkie, które można opisać na trzy sposoby. Po pierwsze, jest nietypowe, co sprawia, że nie można go w żaden sposób przewidzieć. Po drugie, jego wpływ na rzeczywistość jest ogromny, nieraz katastrofalny. I wreszcie, jego wystąpienie, mimo braku możliwości jego przewidzenia,  łatwo jesteśmy sobie w stanie wyjaśnić, co sprawia, że po fakcie wydaje nam się, że dane zdarzenie było jednak łatwo przewidzieć.

Taleb rozróżnia dwa rodzaje Czarnych Łabędzi: pozytywne i negatywne. Oba są równie mało prawdopodobne, a różnica polega na ewentualnych skutkach, jakie ze sobą niosą owe rzadkie, nieprzewidywalne zdarzenia. Do pierwszej grupy, czyli pozytywnych  Czarnych Łabędzi, Taleb zalicza takie zdarzenia jak nieoczekiwane zyskanie statusu bestsellera danej książki, wynalazki i odkrycia naukowe czy inwestycje funduszy Venture Capital. Do drugiej, negatywnej, zalicza wojny i kryzysy, których skutki są zazwyczaj opłakane i dalekosiężne. Przy czym zdaniem autora, mimo że pewne zdarzenia jesteśmy w stanie teoretycznie przewidzieć, to „obawiamy się nie tych nieprawdopodobnych zdarzeń co trzeba” [2]. W celu zilustrowania tej tezy, Taleb wprowadza kolejne rozróżnienie: na Czarne Łabędzie, o których można usłyszeń w mass mediach, np. spodziewane pęknięcie bańki inwestycyjnej, oraz na Czarne Łabędzie, „o których nikt nie mówi, ponieważ nie uwzględniają ich obecne modele” [3], np. „czarny poniedziałek” w dniu 19 października 1987 roku, gdy Dow Jones zanotował spadek w rekordowej wysokości 22 procent [4].

BlackSwanŹródło: Kurhaus Publishing

Co sprawiło jednak, że „Czarny Łabędź” zyskał tak wielką popularność na całym świecie? W końcu 3 miliony sprzedanych egzemplarzy i tłumaczenia w 33 językach świadczą o tym, że z perspektywy rozprzestrzeniania się doniosłych idei mamy do czynienia ze zjawiskiem wyjątkowym.

Na temat prawdopodobieństwa i szacowania ryzyka napisano setki, jeśli nie tysiące, książek i prac akademickich. Ale to „Czarny łabędź” wzbudził najwięcej kontrowersji, a Nassim Taleb zyskał największą sławę wśród autorów zajmujących się tematyką niepewności, ryzyka i rzadkich zdarzeń. Na czytelników, którzy książki o prawdopodobieństwie czy statystyce uważają za nudne lub zbyt naukowe, czeka tu spora niespodzianka. Mamy tu bowiem do czynienia z autorem w każdym calu nietuzinkowym, momentami obrazoburczym, a przede wszystkim bardzo wyrazistym. To z pewnością w dużej mierze przyczyniło się do ogromnego sukcesu książki. Prawdopodobnie ten sam temat omówiony przez autora miałkiego i bardziej stonowanego mógłby przejść bez echa.

Choć nie należy zapominać o jeszcze jednym czynniku, kto wie czy nie najważniejszym. „Czarny łabędź” ukazał się w 2007 roku, tuż przed wystąpieniem ogólnoświatowego kryzysu bankowego rok później. A Taleb został uznany, choć niesłusznie, jak sam przyznaje, za jednego z nielicznych fachowców i publicystów, którzy „przewidzieli” ów kryzys, nazwany po fakcie, jakżeby inaczej, Czarnym Łabędziem. Autor przypomina jednak w posłowiu, napisanym trzy lata po debiucie, że Czarny Łabędź to zdarzenie, którego przewidzieć nie można, co w przypadku kryzysu nie miało miejsca, bo „wynikał on z kruchości systemów, które nie wiedziały o istnieniu zdarzeń z kategorii Czarnego Łabędzia albo nie przyjmowały ich do wiadomości” [5].

Warto w tym miejscu przytoczyć w pełnym brzmieniu konkretne słowa autora, by w pełni zrozumieć źródło popularności Taleba w tak wielu środowiskach. Przypomnijmy, był rok 2007, a Taleb pisał, że „rosnąca koncentracja banków wydaje się obniżać prawdopodobieństwo kryzysów finansowych, ale jednocześnie, kiedy już wystąpią, będą miały bardziej globalną skalę i mocno w nas uderzą [6], by zaraz dodać, że „kryzysy będą rzadsze, ale poważniejsze. Im rzadsze zdarzenie, tym mniej wiemy o jego prawdopodobieństwie. To znaczy, że coraz mniej rozumiemy prawdopodobieństwo kryzysy finansowego [7]”.

Jednak najbardziej znane słowa, jakie wyszły spod pióra Taleba, brzmią następująco: „Każdego, kto wyrządza swoim prognozami szkody, należy traktować jako głupca lub kłamcę. Niektórzy progności szkodą społeczeństwu bardziej niż przestępcy. Błagam, nie siadajcie za kierownicą autobusu szkolnego z zawiązanymi oczami [8]. Przy czym głupcami i kłamcami mieli być, zdaniem Taleba, wszyscy ci, którzy zajmują się przygotowaniem i publikowaniem prognoz ekonomicznych, a ich głównym mankamentem jest to, że są one zafałszowane i nierzetelne, bo oparte na złych modelach i wybiórczych danych.

Na marginesie, w książce pojawia się polski akcent. O tyle zaskakujący, bowiem rzadko zdarza się, by zagraniczny autor w bestsellerowej książce (przypomnę, ta sprzedała w nakładzie ponad 3 milionów egzemplarzy), cytował polskich autorów. Tutaj międzynarodowej nobilitacji doczekali się dwaj rodzimi naukowcy, Tadeusz Tyszka i Piotr Zielonka [9], a pracą, na którą powołuje się Taleb, jest ich badanie porównujące umiejętności prognostyczne analityków finansowych i meteorologów [10].

Zaintrygowanych koncepcją Czarnego Łabędzia i jego szczegółową charakterystyką odsyłam do lektury. Co więcej, Taleb, choć nieco chaotycznie, porusza tu multum tematów, takich jak problem indukcji, błędy poznawcze, problem eksperta, skalowalność kariery, przypadkowe odkrycia, strategia sztangi czy jakość naszych prognoz. Powodów, dla których warto sięgnąć po tę książkę, jest więc naprawdę sporo. Ale gdybym miał podać jeden, główny powód, brzmiałby tak: wiedza o zdarzeniach o niskim prawdopodobieństwie jest niezbędna, by uniknąć poważnych błędów, także tych finansowych. A do tej pory nie spotkałem się z publikacją, która by tłumaczyła kwestie zarządzania ryzykiem lepiej niż uczynił to Nassim Taleb w „Czarnym Łabędziu”.

Źródła:

[1] Jakże trafny opis Taleba w wykonaniu Malcolma Gladwella.
Źródło: Co widział pies?, M. Gladwell, Znak, 2011, str. 63

[2-3] Czarny łabędź, Nassim Taleb, Kurhaus Publishing, 2014, str. 131

[4] http://pl.wikipedia.org/wiki/Czarny_poniedzia%C5%82ek_%281987%29

[5] Czarny łabędź, Nassim Taleb, Kurhaus Publishing, 2014, str. 448

[6-7] ibidem, str. 324

[8] ibidem, str. 245

[9]  ibidem, str. 226

[10] Tyszka T., Zielonka P., 2002, „Expert Judgements: Financial Analysts Versus Weather Forecasters”, Journal of Psychology and Financial Markets, 3(3), str. 152-160

Analiza opłacalności otwarcia małego biznesu lokalnego

Ty dopiero chcesz założyć firmę, lub właśnie ją założyłeś. Ja otwarłem ją ponad 15 lat temu, i prowadzę ją nadal, choć popełniłem po drodze sporo kosztownych błędów.
Czym się jeszcze różnimy?

Tym, że ty nie musisz popełnić tych samych błędów, zwiększając swoje szanse na końcowy sukces już na samym starcie.
Nie ufam żadnym guru biznesu, którzy dają gwarancję sukcesu, bo wiem, że nie istnieje jeden sprawdzony przepis na udany biznes.
Każda sytuacja jest inna, każda firma otwierana jest w innym otoczeniu, będzie mieć innych klientów, będzie borykać się z innymi problemami.
Dlatego moje motto brzmi: “Nie da się przewidzieć sukcesu, ale można uniknąć porażki.”

Jeśli chcesz uzyskać opinię na temat swojego pomysłu na lokalny biznes od człowieka zaprawionego w biznesowych potyczkach, albo chcesz znaleźć sposób na wyraźne odróżnienie się od lokalnej konkurencji, zapraszam do kontaktu – wystarczy wysłać maila (z krótkim opisem, jakiego biznesu dotyczy zapytanie) na adres wojciechglabinski@gmail.com. Odpisuję/oddzwaniam maksymalnie w ciągu 24 godzin.

Wojciech Głąbiński

Ps.1: Wyszczególnienie i zakres moich usług wysyłam w pierwszym mailu. Natomiast szczegóły współpracy ustalamy podczas pierwszej rozmowy.

Ps.2: Moje artykuły i porady na temat małego biznesu:

http://ekonomiaprzetrwania.pl/jak-zalozyc-mala-firme-lokalna-i-nie-zbankrutowac/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/zludzenie-zrozumienia-najczestsze-bledy-poznawcze-w-biznesie-czesc-1/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/ile-trwa-trend-w-biznesie-i-czemu-tak-krotko/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/25-pytan-do-innowatorow-czyli-jak-szybko-zweryfikowac-nowy-pomysl-na-biznes/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/kryzys-to-szansa-czyli-dlaczego-warto-byc-pierwszym/
http://ekonomiaprzetrwania.pl/co-tak-naprawde-sie-liczy-w-biznesie/

Przewidywanie przyszłości. Dwie skrajne wizje.

Wszyscy pamiętamy ekspertów, którzy nie przewidzieli kryzysu w 2008 roku. Eksperci mylą się nagminnie, jednak nie wpływa to na ich zdolność do formułowania kolejnych prognoz. Jednak wśród nich zdarzają się wyjątki, którym udaje się z niewiarygodną precyzją przewidzieć bieg wydarzeń. Czy jednak ich strategie mają solidne fundamenty, czy mówimy tylko o specyficznym zbiegu okoliczności, który wynosi ich prognozy na piedestał nieomylności?

Czas na zderzenie dwóch przeciwstawnych strategii futurologicznych, które w ciągu ostatnich lat zdominowały debatę ekonomiczną na całym świecie. Bruce Bueno de Mesquita kontra Nassim Taleb. Continue reading

Czy w Twojej branży też jest kryzys?

Zanim rozwinę temat, najpierw krótko o tym, czy jest kryzys?
Jeśli miałbym krótko i zwięźle scharakteryzować istotę kryzysu, oczywiście w odniesieniu do małej firmy, bo tym zajmuję się głównie na moim blogu, to musiałbym stwierdzić jednoznacznie, że KRYZYS to EFEKT BŁĘDÓW W ZARZĄDZANIU.

Tylko w ten sposób można wytłumaczyć, dlaczego jedne firmy upadają w czasie spowolnienia gospodarczego, a inne dynamicznie się rozwijają.
Continue reading

Kryzys w firmie: 20 sygnałów ostrzegawczych

Celem tego wpisu jest zasygnalizowanie przedsiębiorcom kwestii, które mogą ich drogo kosztować, jeśli odpowiednio wcześnie nie zareagują. Duże kryzysy zwykle zaczynają się całkiem niewinnie, zlokalizowanie więc słabych punktów jest niesłychanie ważne w biznesie. A każdy z opisanych poniżej sygnałów alarmowych może spowodować efekt domina lub efekt motyla, od małej zmiany do znaczących skutków.

1. Spadek sprzedaży lub złe wyniki finansowe

Zwykle tak to się zaczyna. To zresztą najsilniejszy sygnał alarmowy dla właściciela. Taka sytuacja powinna postawić na nogi całą firmę, wszystkie działy, i to jak najszybciej. Powodów może być wiele, choćby brak płatności od dużego kontrahenta czy awaria maszyny. Jednak najważniejsze jest, aby właściciel firmy wiedział dokładnie, co jest przyczyną spadku sprzedaży. A prawda jest taka, że Continue reading

Kryzys to szansa, czyli dlaczego warto być pierwszym

Przez drobne kryzysy każdy przedsiębiorca przechodzi nieustannie. Niekiedy są faktycznie mało istotne, ale zdarzają się też kryzysy poważne, istne wstrząsy dla firmy. Największy problem dla każdej firmy to, rzecz jasna, utrata płynności finansowej. Do tego nie można dopuścić. Jednak gdy się wydarzy, to też nie jest koniec świata. Wtedy skupiamy się na rozwiązaniach i działamy.

Kryzysy wymuszają podjęcie decyzji. Jakiejkolwiek. Dobrej czy złej. Chcielibyśmy, by decyzja była jak najlepsza, więc słuchamy się różnych doradców, staramy się zebrać informacje o trendach, o rynku. Ale to wciąż za mało, by Continue reading

Zawieranie umów (cz. 17 z 17): konsekwencje prawne

Skutki prawne zawarcia umowy

Każda umowa, w zależności od jej przedmiotu, wywołuje setki skutków prawnych, regulowanych przez odpowiednie ustawy i kodeksu. Dla początkującego przedsiębiorcy najważniejszy skutek każdej zawartej umowy to przede wszystkim fakt zaciągnięcia zobowiązania – wobec banku, wobec kontrahenta, wobec pracownika. To najważniejsza kwestia związana z podpisywaniem umów.

 

Porada nr 17: Umowa = zobowiązanie. Zawsze o tym pamiętaj.

Zawieranie umów (cz.16 z 17): pułapki w umowach

Typowe pułapki w umowach

W zasadzie każdy rodzaj umowy niesie z sobą ryzyko, że wpadniemy w zastawioną na nas pułapkę. Oczywiście, mam na myśli umowy, których szablon nie został przygotowany przez nas, tylko przez drugą stronę umowy, np. bank czy kontrahenta. Musimy wtedy być niezwykle czujni, zwłaszcza jeśli umowa jest bardzo rozbudowana lub jest pisana drobnym maczkiem. Jak łatwo się domyślić, najwięcej pułapek czyha na nas w umowach kredytowych. Z tym że pułapka to często tylko nic innego niż nasze przeoczenie lub brak elementarnej wiedzy ekonomicznej. A więc, w umowach kredytowych uważajcie na:

- promocje – mimo pozornej korzyści, takie oferty są nieraz droższe od standardowych

- oprocentowanie – niekiedy tylko przez kilka pierwszych miesięcy umowa podlega oprocentowaniu promocyjnemu, czyli obniżonemu; potem bank odbija sobie “stratę” z nawiązką, gdy płacimy raty z wyższym oprocentowaniem,

- kredyty walutowe – to wielka loteria; mimo że w dniu dokonania porównania kredytu złotowego z kredytem walutowym, zawsze się okaże, że walutowy jest tańszy, ale tylko w tym dniu – jak będzie za kilka miesięcy lub za kilka lat, tego nie wie nikt, nawet najwięksi eksperci w branży; może się więc okazać po pewnym czasie, że rata kredytu walutowego wzrośnie nam dwu- lub trzykrotnie,

- formę wypłaty kredytu – bardzo często kredyty wypłacane są w transzach (częściach), a wypłata kolejnej transzy uzależniona jest spełnienia okreslonych warunków,

- spread – dotyczy kredytów walutowych; w dniu zaciągniecia kredytu walutowego mamy do spłaty więcej kapitału niż uzyskaliśmy z kredytu (nie licząc odsetek); dzieje się tak, gdyż bank udziela nam kredytu po własnym kursie sprzedaży danej walucie (droższym niż w NBP), a my spłacamy ratę po kursie kupna waluty w danym banku (niższym niż w NBP) – różnica między tymi wartościami nazywa się spreadem i stanowi dla nas dodatkowy koszt kredytu.

 

W przypadku umów najmu należy uważać na takie kwestie jak:

- koszty remontu i usuwania usterek – zazwyczaj jest tak, że najemca ponosi koszty drobnych napraw i remontów, a wynajmujący dużych, jednak wszystko zalezy od tego, jak jest skonstruowana umowa,

- kaucja – tą kwestię można i należy negocjować; w interesie najemcy jest przecież wpłacić jak najmniejszą kaucję, w interesie wynajmującego jest pobrać ją w jak największej wysokości; trzeba tu bardzo uważać, gdyż wpłacenie np. 6-miesięcznej kaucji, gdy dopiero zaczynamy biznes, jest niezwykle ryzykowne. Inna kwestia to zasady zwrotu kaucji – umowa musi dokładnie precyzować, na jakich zasadach wróci do nas kaucja – tą kwestię też należy negocjować,

- rozliczanie mediów – jeśli ktoś nam proponuje ryczałt za prąd czy gaz, musimy liczyć się z tym, że najczęściej przepłacimy; warto postarać się o podlicznik lub osobną umowę z dostawcą prądu czy gazu- wyjdzie taniej, a poza tym będziemy mieli zawsze odczyt z licznika, czyli będziemy mogli wprowadzać rozwiązania, które umożliwią nam dokonanie oszczędności,

- zasady wypowiedzenia – oprócz sensownego okresu wypowiedzenia (takiego, które nas satysfakcjonuje i zapewnia bezpieczeństwo naszej firmie), musimy też wynegocjować zasady, wedle których może nam zostać wypowiedziana umowa; to powinno zostać ściśle określone, najczęściej postawą może być zaległość w opłacaniu czynszu, ale ile miesięcy możemy nie płacić, to już można negocjować.

 

Porada nr 16: Pułapki w umowach to niekoniecznie efekt celowego działania drugiej strony na naszą niekorzyść. To najczęściej wynik naszej niewiedzy, roztargnienia lub lekceważenia. Gwarantuję, że przy zachowaniu należytej staranności z naszej strony, rozpoznamy wszystkie potencjalne pułapki przed podpisaniem umowy, a nie wiele miesięcy później.

Zapraszam do lektury części nr 17

Zawieranie umów (cz. 15 z 17): gotowe szablony

Czy polegać na szablonach dostępnych w Internecie?

Tak i nie.

Tak, jeśli chcemy samodzielnie dopracować szczegóły na bazie szablonu.

Nie, jeśli wydrukujemy szablon z Internetu i w takiej formie go zaproponujemy naszemu kontrahentowi czy pracownikowi.

Każdy szablon zawiera najczęściej tylko podstawowe paragrafy, które wymagają doprecyzowania. Inna sprawa, że na bardziej rozbudowane szablony może liczyć w serwisach płatnych, najczęściej prawniczych czy podatkowych.


Porada nr 15: Szablon to nie gotowiec, wymaga wiele pracy, by powstała na jego bazie właściwa umowa, uwzględniająca nasze interesy.

Zapraszam do lektury części nr 16

Zawieranie umów (cz. 14 z 17): polisy ubezpieczeniowe

Zabezpieczenie interesów firmy i właściciela

Umowy, a w zasadzie polisy ubezpieczeniowe, stanowią nie tylko zabezpieczenie innych umów, ale co najważniejsze, zabezpieczenie interesów właściciela firmy. Szerzej na ten temat będą mówił w osobnym rozdziale poświęconym temu zagadnieniu. Jednak w kontekście zawierania umów, warto wspomnieć, że polisa ma same zalety i korzyści, a tylko jeden minus – wysokość składki. Z tego względu należy dokładnie określić nasze ryzyko i ubezpieczyć się na takie ewentualności, które faktycznie mogą nam się przydarzyć.

Zasadniczo mamy dwie możliwości zawarcia umowy: u brokera lub u agenta. Różnica polega na tym, że broker nie reprezentuje tylko jednej firmy ubezpieczeniowej, jedynie w ramach współpracy z takimi firmami może klientowi doradzić optymalne rozwiązanie. Z kolei agent reprezentuje konkretną firmę i będzie nam oferował rozwiązania w obrębie oferty jednego ubezpieczyciela.

Co do samej polisy, należy pamiętać, że ochrona ubezpieczeniowa zaczyna się albo na drugi dzień od daty opłacenia składki, albo od daty zawarcia umowy ubezpieczeniowej, jeśli umowa przewiduje opłacenie składki w określonym terminie (np. do 7 dni od zawarcia). Każda szanująca się firma ubezpieczeniowa ma w ofercie pakiety dla firm, które zawierają różne ubezpieczenia na wypadek różnych zdarzeń losowych.

Niestety, wiele firm w Polsce nie posiada żadnego ubezpieczenia, przez co naraża się na duże straty lub nawet na zakończenie działalności, jeśli zdarzy się coś nieprzewidzianego, np. pożar lub kradzież. Obowiązkiem właściciela firmy jest jednak nie tylko dbanie o interesy firmy i zabezpieczenie majątku (polisy OC, polisy majątkowe, polisy komunikacyjne), ale też dbanie o interesy swoje i swojej rodziny.

W tym celu zalecam każdemu przedsiębiorcy wykupienie polisy na życie i dożycie lub polisy kapitałowej, co ma co najmniej dwie zalety. Po pierwsze, zapewniamy byt i ochronę naszej rodzinie, gdyby nam coś się wydarzyło, po drugie, zaczynamy regularnie oszczędzać, gdyż tego typu programy zapewniają po określonym czasie zwrot kapitału, łącznie z wypracowanym zyskiem. Czyli nie dość, że jesteśmy zabezpieczeni, to na dodatek wszystkie składki do nas wrócą, i to z zyskiem.

Porada nr 14: Życie przedsiębiorcy bez należytej ochrony ubezpieczeniowej to jak gra w ruletkę. A przecież nie chodzi nam o hazard, tylko o bezpieczny biznes, zabezpieczony na wypadek zdarzeń losowych.

Zapraszam do lektury części nr 15

Zawieranie umów (cz. 13 z 17): umowy na piśmie i umowy dorozumiane

Forma pisemna czy ustna

Najczęściej ustna forma zawarcia umowy jest przez prawo dopuszczalna. Mówi się wtedy, że umowa jest dorozumiana. Jednak szczerze odradzam takie rozwiązanie. Przed sądem czy w jakiejkolwiek spornej sytuacji łatwiej się wybronić lub dochodzić swoich praw, jeśli umowa jest na piśmie, podpisana przez obie strony. Wbrew pozorom, na co dzień zawieramy wiele umów ustnie, z czego nie do końca zdajemy sobie sprawę: u dentysty, u doradcy, u pośrednika kredytowego, u lekarza specjalisty, u mechanika, na stacji paliwowej, w księgarni czy w zwykłym sklepie. To właśnie są umowy dorozumiane.

Porada nr 13: Każdą umowę, jeśli ma to sens i uzasadnienie, zawierajmy na piśmie. A jeśli zawieramy ją ustnie, dowiedzmy się wcześniej, na jakich zasadach będziemy usługobiorcą czy stroną umowy. Najczęściej wystarczy zapoznać się z regulaminem lub opisem usługi.

Zapraszam do lektury części nr 14

Zawieranie umów (cz. 12 z 17): zakaz konkurencji

Zakaz konkurencji – co należy przez to rozumieć

Skupię się na umowie o pracę. Mamy tu dwie sytuacje, które są związane z zakazem konkurencji. Pierwsza dotyczy zakresu obowiązków i lojalności wobec firmy, która zatrudniła jakiegoś pracownika. To w sumie naturalne, że pracownik nie może stanowić konkurencji, będąc związanym umową o pracę z jedną firmą.

Problem pojawia się, gdy pracownik kończy z nami współpracę i odchodzi niekiedy z szeroką wiedzą na temat naszej firmy i naszej branży. Pracodawca chciałby więc zabezpieczyć się przed wykorzystaniem wiedzy swojego byłego pracownika, jeśliby ten został zatrudniony w konkurencyjnej firmie. Może wtedy posłużyć się umową o zakazie konkurencji, jednak taka umowa ma swoje uwarunkowania. Na mocy takiej umowy, pracownik zobowiązuje się, że po ustaniu stosunku pracy nie będzie prowadzić działalności konkurencyjnej wobec pracodawcy.

Zakaz ten może dotyczyć takich kwestii jak umowa o pracę z innym pracodawcą, a także prowadzenie przedsiębiorstwa we własnym imieniu, jeśli działalność będzie zbliżona do działalności pracodawcy, występowanie w charakterze zleceniobiorcy, agenta, pełnomocnika czy prokurenta. Zakres więc jest bardzo szeroki, jednak minusem jest to, że w okresie obowiązywania zakazu konkurencji pracodawca jest zobowiązany wypłacać pracownikowi odszkodowanie w określonych kwotach miesięcznych. Nie każdy jest tego świadom.

Porada nr 12: Zakaz konkurencji ma sens w przypadku kluczowych pracowników, przy mniej ważnych stanowiskach nie ma uzasadnienia ekonomicznego.

Zapraszam do lektury części nr 13

Zawieranie umów (cz. 11 z 17): finansowanie rozwoju firmy

Umowy z instytucjami finansowymi

Kredyt lub leasing to rozwiązanie, które należy rozważać na samym końcu, gdy nie mamy innych możliwości. To nie kredyt przesądza o tym, czy uda nam się rozwinąć firmę czy nie. To dobry pomysł, wiedza, ja jako przedsiębiorca, moi ludzie (pracownicy, współpracownicy i partnerzy) i ich zaangażowanie. Pieniądze nie zarobione, ale pożyczone, to rodzaj drogi na skróty.

Mają sens, jeśli wykorzystujemy tzw. dźwignię finansową, czyli za ułamek wartości kupujemy coś, co jest nam niezbędne do prowadzenia działalności (komputer, samochód). Nie ma to natomiast sensu, gdy inwestujemy w sprzęt, wyposażenie czy towar, bez żadnych umów, które nam gwarantują, że na tym zarobimy.

Najgorszy możliwy wariant, jednak bardzo często spotykany w małym biznesie: inwestuję w wyposażenie (często na kredyt lub leasing), podpisuję umowę najmu, wpłacam kaucję, opłacam reklamę, kupuję towar (często na kredyt kupiecki) i … czekam na klientów. A klienci nadal kupują tam, gdzie dotychczas, czyli nie u nas. I od pierwszego miesiąca zaczyna się walka o przetrwanie.

Zbyt małe przychody, by opłacić wszystkie koszty. To typowy model dla nowych pizzerii, sklepików spożywczych, saloników prasowych, sklepów z wyposażeniem. Kredyt w takich sytuacjach nie pomaga, a wręcz szkodzi. Pożyczasz cudze, musisz oddać ze swoich – warto mieć w głowie to powiedzenie, gdy jako młody przedsiębiorca pójdziemy do banku po kredyt.

Porada nr 11: Kredyt czy leasing to gigantyczne zobowiązanie. Traktujmy je jako ostateczność. Nigdy nie uzależniajmy naszego być albo nie być jako przedsiębiorca od tego, czy dostaniemy kredyt czy nie. Istnieje wiele sposobów, aby rozpocząć biznes, a później go rozwijać, bez kredytu. Tym bardziej, że kredyt dostępny jest tylko dla nielicznych.

Zapraszam do lektury części nr 12

 

Zawieranie umów (cz. 10 z 17): pracownicy

Umowy z pracownikami

Pracodawcy coraz częściej unikają umów o pracę. Mówi się nawet, że etat staje się dobrem deficytowym. Bo tak naprawdę konstrukcja umowy o pracę wygląda tak, że pracownik ma same prawa i przywileje, a pracodawca same obowiązki. Rzadko podnosi się w mediach kwestię praw przedsiębiorcy, znacznie częściej mówi się o prawach pracowniczych.

Z tego też powodu coraz większym wzięciem ze strony pracodawców cieszą się umowy cywilno-prawne, czyli umowa zlecenia oraz umowa o dzieło, lub umowy o współpracy z przedsiębiorcami, lub jak to inni nazywają, z samozatrudnionymi. To generuje znacznie mniejsze koszty stałe, w mniejsze obciążenia (podatki, ZUS) związane z wynagrodzeniami. Minusem jest tylko to, że inne rodzaje umów niż umowy o pracę pozwalają naszym “pracownikom” czy w zasadzie współpracownikom na świadczenie usług nie tylko nam, ale też innym firmom. Nie da się więc egzekwować zakazu konkurencji, jak to się dzieje w przypadku umów o pracę.

Porada nr 10: Zawarcie umowy o pracę z pracownikiem na samym początku działalności jest bardzo ryzykowne. Jeśli nie masz innego wyjścia, zacznij od umowy na okres próbny. Możesz ją zawrzeć maksymalnie na 3 miesiące.

Zapraszam do lektury części nr 11

Zawieranie umów (cz. 9 z 17): umowy generujące przychody

Umowy generujące przychody

To najczęściej umowy o współpracy oraz umowy z klientami. Umowy tego typu są niezwykle ważne, gdyż po pierwsze zapewniają nam stały dopływ gotówki do firmy i przyszły zysk, a po drugie, mamy na nie bezpośredni wpływ. To my ustalamy stawki lub ceny, które zostaną wpisane do umowy.

W trakcie przygotowywania takich umów warto konsultować się ze specjalistami (księgowymi, doradcami czy prawnikami) w kwestiach szczegółowych, gdyż wynik naszej pracy to szablon, który będziemy powielali setki, a czasami nawet tysiące razy. Jeden błąd w umowie, lub zapis niekorzystny dla nas, jeśli kiedykolwiek miałby się przeciw nam obrócić, zostanie w takim przypadku zwielokrotniony, co narazi nas na gigantyczne konsekwencje.

Porada nr 9: Masz gotowy szablon umowy z klientem lub kontrahentem? W takim razie udaj się do prawnika i zleć zaopiniowanie umowy. Tylko takie rozwiązanie zagwarantuje Ci bezpieczeństwo w przyszłości w razie jakiegokolwiek sporu wynikłego z tytułu takiej umowy.

Zapraszam do lektury części nr 10

Zawieranie umów (cz. 8 z 17): umowy generujące koszty

Umowy generujące koszty

To bardzo ważne rozróżnienie: na umowy generujące koszty lub przychody. Mimo że rzadko się o tym mówi, warto uzmysłowić sobie istnienie takiego podziału, gdyż ma to duże znaczenie w działalności firmy.

Zacznijmy od tych pierwszych, gdyż jest ich zdecydowanie najwięcej. Zaliczyć do nich możemy umowy z pracownikami, umowy najmu, umowy telekomunikacyjne, umowy outsourcingowe czy umowy z podwykonawcami. Idealnie by było, aby umowy tego typu były tak skonstruowane, że można je dostosowywać do naszych możliwości w zależności od koniunktury na rynku i od naszych bieżących potrzeb. Innymi słowy, chodzi o to, aby przewidywały możliwość renegocjacji i zmiany warunków.

Z doświadczenia wiem, że umowy generujące koszty zostawiają nam bardzo małą furtkę na dokonanie istotnych zmian w przyszłości, zwłaszcza jeśli zawierane są na czas określony. Inna sprawa, o której należy pamiętać, to okres zawarcia umowy. Polecam zawieranie umów na czas nieokreślony, to daje dużo większe możliwość manewrowe w sytuacjach kryzysowych. Natomiast jeśli musimy zawrzeć umowę na czas określony, zawsze negocjujmy jak najkrótszy okres wypowiedzenia. To nasza jedyna deska ratunkowa, gdy skończą się nam możliwości dalszego prowadzenia firmy.

Na koniec jedna uwaga: umowy generujące koszty najczęściej opracowywane są nie przez nas, tylko przez drugą stronę umowy.

Porada nr 8: Zawsze bądź podejrzliwy, gdy ktoś podsuwa Ci gotową umowę do podpisania. Z zasady negocjuj każdy punkt umowy, który uważasz za istotny.

Zapraszam do lektury części nr 9

5d72402493995376a47a635d02b6eaaa

 

Zawieranie umów (cz. 7 z 17): wypowiedzenie umowy

Kilka uwag o wypowiadaniu umów

Planując otwarcie firmy, chcielibyśmy ją prowadzić jak najdłużej. To oczywiste. Jednak często się zdarza, że coś staje nam przeszkodzie i dalej nie opłaca nam się być przedsiębiorcą. Wtedy wyrejestrowujemy firmę i po sprawie. Niestety, to nie takie proste. Mimo zakończenia działalności, zawarte wcześniej umowy dalej są ważne. To należy je szybko wypowiedzieć. Oczywiście. Nic prostszego. Pod warunkiem, że po pierwsze, wiemy, na jakich zasadach zawarliśmy te umowy, i wiemy, jakie konsekwencje nam grożą za zerwanie umowy.

Niektóre umowy po prostu nie opłaca się zerwać, nawet jeśli nie prowadzimy już działalności. To brzmi paradoksalnie, ale jest jak najbardziej uzasadnione ekonomicznie. Dotyczy to zwłaszcza umów telekomunikacyjnych i leasingowych.

W przypadku tych pierwszych, umowa zwykle zawarta jest na zasadach jakiejś promocji, a to oznacza, że za zerwanie umowy przed czasem grozi nam kara pieniężna, wyraźnie określona w umowie.

Po drugie, jeśli płacimy abonament promocyjny, np. za Internet, to w przypadku wcześniejszego rozwiązania umowy musimy dopłacić za każdy miesiąc wstecz różnicę między ceną promocyjną a normalną. To w niektórych przypadkach oznacza dopłatę w kwocie kilku tysięcy złotych! Z kolei w przypadku leasingu łatwo można sobie wyobrazić sytuację, gdy zapłaciliśmy 20 czynszów leasingowych z 23 wymaganych, zostały nam więc 3 miesiące do zakończenia umowy. Jeśli zerwiemy umowę, stracimy leasingowany sprzęt i przepadną nam wszystkie wpłacone czynsze, jeśli z kolei przez kolejne 3 miesiące będziemy płacić pozostałe czynsze, będziemy mieli możliwość wykupić leasingowany sprzęt na własność. Różnica w tych rozwiązaniach to, w zależności od wartości przedmiotu leasingu, od kilkunastu do kilkuset tysięcy złotych na naszą korzyść!

Zapraszam do lektury części nr 8

Porada nr 7: Wypowiedzenie umowy może mieć dla nas katastrofalne skutki, jeśli odpowiednio wcześnie, tj. przed je podpisaniem, nie wynegocjujemy sobie satysfakcjonujących zapisów. Inna kwestia: zanim dojdzie do wypowiedzenia, przeczytaj jeszcze raz umowę.

Zawieranie umów (cz. 6 z 17): pod presją czasu

Nigdy nie podpisuj umów pod presją czasu.

Czas zazwyczaj nie gra na naszą korzyść przy podpisywaniu umów. W dzisiejszych, “zabieganych” czasach preferujemy szybkie rozwiązania, wmawiamy sobie, że czas nas ogranicza. Dzieje się tak wówczas, gdy czujemy się od czegoś uzależnieni – od drugiej strony umowy, od innych zobowiązań, które mają bezpośredni wpływ na umowę, albo po prostu od czasu.

W biznesie niektóre sytuacje, czy okazje, wymagają szybkich działań. To fakt. Nie oznacza to jednak, że mamy zaniedbywać proces decyzyjny czy czynności związane z dokładnym przeanalizowaniem umowy. Tu właśnie przydaje się pomoc prawnicza, idealnie w ramach stałej obsługi. Mamy wtedy zagwarantowane sensowne terminy, a koszt usług prawniczych naliczany jest na zasadzie ryczałtu. To bardzo opłacalne rozwiązanie.

Warto też wspomnieć, że nawet jeśli samodzielnie dokładnie przeanalizujemy umowę, to nie mamy gwarancji, że umowa nie zawiera jakichś ukrytych pułapek. Nie każdy ma przecież odpowiednią wiedzę i doświadczenie, by ogarnąć treść umowy pod każdym względem: merytorycznym, prawniczym i jakimkolwiek innym.

Porada nr 6: Umowa podpisana pod presją czasu na 99 % będzie zawierała co najmniej jeden niedopracowany paragraf. Oby to nie był ten najbardziej kluczowy. Jeśli czegoś nie jesteśmy do końca pewni, lepiej grać na zwłokę i uzupełnić naszą wiedzę. Podpisując umowę, musimy mieć 100 % pewności, że wiemy, pod czym się podpisujemy.

Zapraszam do lektury części nr 7

Zawieranie umów (cz.5 z 17): ustanawianie pełnomocnictw

Pełnomocnictwa

Pełnomocnikiem, to warto wiedzieć, nie musi być osoba zatrudniona w firmie czy związana z nią w jakikolwiek sposób. To może być ktokolwiek, komu powierzamy pewien zakres uprawnień, w tym do składania podpisu w naszym imieniu czy w imieniu firmy. Wyróżnia się cztery podstawowe rodzaje pełnomocnictw: ogólne, rodzajowe, szczególne i procesowe. Każde rożni się zakresem uprawnień.

Pełnomocnictwa należy udzielać rozważnie i w uzasadnionych sytuacjach, gdyż zakres uprawnień jest naprawdę szeroki. Warto tylko wspomnieć, co może pełnomocnik, a może bardzo wiele, w przypadku pełnomocnictwa ogólnego chociażby:

  1. Reprezentować firmę w codziennej działalności przedsiębiorstwa.
  2. Zaciągać zobowiązania w związku z działalnością firmy.
  3. Zawierać umowy kredytowe.
  4. Zawierać umowy dzierżawy lub najmu.
  5. Zbywać nieruchomości.

Pełnomocnictwo może być ważne nawet wtedy, gdy jest zawarte ustnie, ale najczęściej przybiera formę pisemną lub aktu notarialnego, dla zapewnienia większego bezpieczeństwa. Pełnomocnika może ustawić tylko tzw. mocodawca, w imieniu którego występuje pełnomocnik.

Generalnie, pełnomocnik nie powinien być drugą stroną czynności prawnej, którą wykonuje w imieniu swojego mocodawcy. Warto też wiedzieć, że możemy ustanowić kilku pełnomocników do tych samych czynności prawnych.

Porada nr 5: Ustanowienie pełnomocnictwa może w niektórych przypadkach być uzasadnione, jednak nie jest to stuprocentowo bezpieczne rozwiązanie. Wynika to stąd, iż ustawodawca nie określił dokładnie zakresu tzw. umocowania pełnomocnika, czyli co może, a czego nie może. To często prowadzi do sporów i lub wywołuje konflikty interesów. Bezpieczniejszą odmianą pełnomocnictwa jest prokura w osobie prokurenta, jednak taka forma reprezentacji firmy jest dostępna tylko dla przedsiębiorców, którzy podlegają obowiązkowi wpisu do rejestru przedsiębiorców, czyli de facto dla tych, którzy prowadzą spółki lub podmioty o osobowości prawnej.

Zapraszam do lektury części nr 6:

Zawieranie umów (cz. 4 z 17): kto jest upoważniony do podpisywania umów

Strony umowy – kto może składać podpisy

Aby umowa była ważna w świetle obowiązującego prawa, musi zostać należycie podpisana, czyli podpisana przez upoważnione osoby. Jeśli mówimy o jednoosobowej działalności gospodarczej, to tu kwestia jest jasna – podpis składa właściciel firmy. Może się jednak zdarzyć, że w niektórych kwestiach związanych z funkcjonowaniem firmy chcemy, żeby reprezentował nas pełnomocnik.

Przykładem takiego pełnomocnika może być księgowa z zewnętrznego biura księgowego. Po ustanowieniu pełnomocnictwa, może ona nas reprezentować przed Urzędem Skarbowym czy ZUS-em, a jej podpisy składane w naszym imieniu są ważne.

Nieco inaczej wygląda kwestia w przypadku spółek. Tu zazwyczaj wymagany jest podpis wszystkich wspólników, chyba że umowa spółki stanowi inaczej. Praktyka pokazuje jednak, że podpisy składają zazwyczaj wszyscy wspólnicy, co bez wątpienia wpływa na przejrzystość interesów w firmie. Minusem takiego rozwiązania, ale tylko dla partnera biznesowego, jest pewna uciążliwość związana z dostępnością wszystkich osób, które muszą złożyć podpis na umowie. W przypadku nieobecności lub choroby jednego ze wspólników, niekiedy trzeba długo czekać, zanim wszystkie podpisy znajdą się na naszej umowie.

Porada nr 4: Niewłaściwie podpisana umowa, przez nieupoważnione osoby, jest w świetle obowiązujących przepisów, nieważna!

Zapraszam do lektury części nr 5:
http://ekonomiaprzetrwania.pl/zawieranie-umow-cz-5-z-17-ustanawianie-pelnomocnictw/

Zawieranie umów (cz. 3 z 17): zawsze negocjuj zapisy w umowach

Co można negocjować w umowach

Wbrew pozorom, negocjować można każdy punkt umowy, który podlega ustaleniom obu stron. Niekiedy możemy nawet negocjować takie punkty, które wydają się nie do ruszenia. Najlepszym przykładem są decyzje UOKIK, który nakazuje co jakiś czas bankom lub deweloperom zmianę pewnych paragrafów w zawartych już umowach, oczywiście na korzyść klientów. Paragrafy te, zwane odtąd klauzulami zakazanymi, trafiają na tzw. czarną listę i nie mogą być umieszczane w umowach. To tylko oznacza, że już wcześniej, zanim UOKIK podjął kroki prawne, paragrafy w tym umowach można było negocjować, gdyż od samego początku były niezgodne z prawem lub zasadami współżycia społecznego. Tylko mało kto miał odwagę i wiedzę, by to skutecznie zrobić.

W umowach najczęściej negocjuje się takie kwestie jak:

  1. Termin wypowiedzenia.
  2. Stawki lub kwotę wynagrodzenia.
  3. Termin i zasady wypłaty lub zapłaty.
  4. Wysokość kaucji.

Porada nr 3: Zawsze negocjujmy. Choćby dlatego, że dzięki negocjacjom możemy zmienić wiele zapisów w umowie na swoją korzyść.

Zapraszam do lektury części nr 4:
http://ekonomiaprzetrwania.pl/zawieranie-umow-cz-4-z-17-kto-jest-upowazniony-do-podpisywania-umow/

 

Zawieranie umów (cz. 1 z 17): traktuj każdą umową na równi z innymi

Traktuj każdą umowę na równi z innymi.

Życie przedsiębiorcy nie jest usłane różami, ale umowami. Nieco przesadziłem, aż tak źle nie jest. Jednak jeśli co do pierwszej części wstępu można by mieć zastrzeżenia, to druga jest zbliżona do prawdy. Na każdym kroku przedsiębiorca podpisuje umowy, mniej lub bardziej ważne. Problem z tymi umowami polega między innymi na tym, że wbrew pozorom nie da się dokładnie stwierdzić, która z umów jest mniej ważna.

W zasadzie każdą powinniśmy traktować na równi, czyli inaczej mówiąc, każda wymaga od nas należytej staranności i zaangażowania. A tak się nie dzieje. Zobaczmy więc najpierw, jakie umowy zawiera najczęściej przeciętny przedsiębiorca:

1. Umowa najmu.
2. Umowa z biurem księgowym.
3. Umowa o współpracy z partnerami lub kontrahentami.
4. Umowy z pracownikami: o pracę, zlecenia i o dzieło.
5. Umowy telekomunikacyjne.
6. Umowy kredytowe.
7. Umowy o korzystanie z mediów (energia, gaz, woda).
8. Umowa na stałą obsługę (prawną, reklamową, PR).
9. Umowy z klientami.
10. Umowy ubezpieczeniowe.

To tylko najważniejsze rodzaje umów, ale ich ilość powinna dać do myślenia. Każda podpisana umowa to nowe zobowiązanie, czasami nawet na kilka lat. A każde zerwanie umowy przed wyznaczonym terminem niesie ze sobą określone konsekwencje.

Porada nr 1: Życie przedsiębiorcy to dziesiątki zawieranych umów. Traktujmy każdą umowę na równi z innymi. Nie wiemy przecież, która z nich może stać się przedmiotem ewentualnego sporu.

Zapraszam do lektury części nr 2:
http://ekonomiaprzetrwania.pl/zawieranie-umow-cz-2-z-17-opiniowanie-umow-u-prawnikow/

Zawieranie umów, czyli jak mądrze zabezpieczyć swoje interesy

Tym razem przygotowałem cykl 17 postów na temat zawierania umów przez przedsiębiorców. To temat ważny, ale niestety często lekceważony. Z braku czasu, z braku wiedzy i z tysiąca innych powodów. A więc zaczynajmy.

Czego powinieneś być świadom?

1. Tylko co dziesiąty kredytobiorca w Polsce zapoznaje się DOKŁADNIE z treścią podpisywanej umowy kredytowej.
2. Koszt opiniowania umowy u prawnika to ułamek kosztów, jakie możesz ponieść w przyszłości na skutek niekorzystnej treści umowy, nie zabezpieczającej należycie Twoich interesów
3. Każda umowa, na mocy obowiązującego prawa, podlega negocjacjom.
4. Jeśli się nie godzisz na warunki danej umowy, to nie masz obowiązku jej podpisywania (teoretycznie).

Czego dowiesz się z 17 postów o zawieraniu umów?

1. Jakie pułapki czekają na Ciebie w różnych typach umów.
2. Jakie punkty w umowach można negocjować.
3. Jakie skutki prawne wywołuje podpisanie umowy.
4. Jakie rodzaje umów najczęściej podpisują przedsiębiorcy.

A tu zamieszczam spis wszystkich 17 postów:

1. Rodzaje podpisywanych umów przez przedsiębiorców.
2. Opiniowanie umów – dlaczego warto płacić prawnikom.
3. Co można negocjować w umowach.
4. Strony umowy – kto może składać podpisy.
5. Pełnomocnictwa.
6. Aspekt czasu – nigdy nie podpisuj niczego pod presją czasu.
7. Kilka uwag o wypowiedzeniu umowy.
8. Umowy generujące koszty.
9. Umowy generujące przychody.
10. Umowy z pracownikami.
11. Finansowanie rozwoju firmy – umowy z instytucjami finansowymi.
12. Zakaz konkurencji – co przez to należy rozumieć.
13. Forma pisemna czy ustna.
14. Zabezpieczenie interesów firmy i właściciela – polisy ubezpieczeniowe.
15. Czy polegać na szablonach dostępnych w Internecie?
16. Typowe pułapki w umowach.
17. Skutki prawne zawarcia umowy.

Zapraszam do lektury części nr 1:
http://ekonomiaprzetrwania.pl/zawieranie-umow-cz-1-z-17-traktuj-kazda-umowa-na-rowni-z-innymi/